Informacje

  • Wszystkie kilometry: 53832.75 km
  • Km w terenie: 3890.50 km (7.23%)
  • Czas na rowerze: 108d 00h 18m
  • Prędkość średnia: 19.18 km/h
  • Suma w górę: 11026 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy teich.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Poniedziałek, 10 lipca 2023 Kategoria znasz li ten kraj

Spacer rowerowy po Wieliczce

Miałem okazję dwukrotnie w życiu być w Wieliczce, za każdym razem poznając szlaki turystyczne tutejszej kopalni soli. Są imponujące. Ale Wieliczka to także ciekawe obiekty na ziemii. Tym razem poświęciłem dwie godziny by na rowerze przemieszczać się pomiędzy kościołami: będącym w centrum bardzo ciekawym kościołem św. Klemensa, który był na  szczęście otwarty, również ciekawym ale tylko kruchta kościołem Franciszkanów i zamkniętym, modrzewiowym kościołem pw. św. Sebastiana, którego zdobycie wymagała podjazdu niczym zdobywanie premii górskiej na etapie Tour de Pologne. Potem wziąłem się za obiekty świeckie- szyby Regis i Daniłowicza, Zamek Żupny oraz obydwa rynki dolny i górny. Na koniec chwila odpoczynku w parku pod Baranem.  Podobało się, i chyba innym też biorąc pod uwagę tłumy turystów.
Wielickie kościoły (prawy górny to zamek żupny - mój błąd)
Wielickie kościoły (prawy górny to zamek żupny - mój błąd) © teich
Wielickie zabytki naziemne
Wielickie zabytki naziemne © teich
Niewielki park pod Baranem
Niewielki park pod Baranem © teich
Widok z Barana w kierunku Krakowa i mostu przez Wisłę do Nowej Huty
Widok z Barana w kierunku Krakowa i mostu przez Wisłę do Nowej Huty © teich
A w parku pod Baranem takie oto ławeczki solarne - 21 wiek
A w parku pod Baranem takie oto ławeczki solarne - 21 wiek © teich
Można przez przewód usb podładować sobie komórkę, połączyć komórkę z ławeczką i odtwarzać mp3. Taka ciekawostka
Można przez przewód usb podładować sobie komórkę, połączyć komórkę z ławeczką i odtwarzać mp3. Taka ciekawostka © teich
  • DST 9.40km
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 7 lipca 2023

Dopracowo

Wczoraj odebrałem z paczkomatu rogi na kierownicę i nowe siodełko do Romka, bo na dotychczasowym jednak jakoś tak mi się dziwnie i mało komfortowo  siedziało. Po wieczorowym montażu piątkowy dojazd do pracy by wypróbować nowe nabytki. 
Romek otrzymała nowe nabytki rogi i siodełko. Z nowej pensji będą nowe platformy i nowy bagażnik.
Romek otrzymała nowe nabytki rogi i siodełko. Z nowej pensji będą nowe platformy i nowy bagażnik. © teich
Wizja roweru turystycznego nabiera kształtów. Niestety przy okazji montażu odkryłem , że lewy pedał jest pęknięty. Szybko zmieniłem na pedał z roweru córki i niestety razi w oczy że prawy inny niż lewy. Trzeba z tym żyć do nowej pensji.
  • DST 33.00km
  • Czas 01:43
  • VAVG 19.22km/h
  • Kalorie 1214kcal
  • Sprzęt szatyn Romek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 6 lipca 2023

Do i odpracowo

No tom sobie do pracy skoczył na szosówce a nie trekingu. To się mknie, inna jakość jazdy i inna prędkość.
  • DST 64.20km
  • Czas 03:12
  • VAVG 20.06km/h
  • Kalorie 2435kcal
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 lipca 2023 Kategoria wwsW

Przedpracowa okrętka i odpracowo

Bardzo wcześnie pojawiłem się w pracy bo musiałem wstawić samochód na warsztat. Do rozpoczęcia szychty została ponad godzina więc szybka przebiórka i  pojeździłem jeszcze rowerem po okolicznych zbiornikach wodnych.. Odwiedziłem m.in koniec północnego plosa Jeziora Czerniakowskiego, Fosę Wolicką, Staw Łyżwiarski, ujście Wilanówki do Wisły, Wilanówkę, Jezioro Powsinkowskie i w końcu spóźniłem się do pracy. Cała przyjemność po mojej stronie.
Północne krańce Jeziora Czerniakowskiego
Północne krańce Jeziora Czerniakowskiego © teich
Kawałek Stawu Łyżwiarskiego
Kawałek Stawu Łyżwiarskiego © teich
Zasiadka nad Wisła
Zasiadka nad Wisła © teich
Wisła widziana w kierunku południowym od ujścia Wilanówki i przy okazji zrzutni wody z EC Siekierki
Wisła widziana w kierunku południowym od ujścia Wilanówki i przy okazji zrzutni wody z EC Siekierki © teich
  • DST 57.20km
  • Teren 24.00km
  • Czas 03:18
  • VAVG 17.33km/h
  • Kalorie 2083kcal
  • Sprzęt szatyn Romek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 4 lipca 2023

dopracowo i popracowa okrętka

W którymś z bikestatowych wpisów doczytałem się ,że dziś jest święto hotdogów. Jako żywo przypomniało mi się gdy w podstawówce na początku lat 80 tych poszliśmy z kolegą Andrzejem na hotdogi do prywatnego kantorka w Legionowie tuż koło stacji. Wtedy to była ulica PZPR, dziś ulica Piłsudskiego. Pierwszy nasz hotdog w życiu to była wydrążona bułka z gęstym sosem/ farszem pieczarkowym. Takie były czasy. Dziś jak się w chodzi na Orlen to zaczyna się przepytywania a jakie pieczywo, a jakie parówki lub kiełbaski , jakie sosy, jakie napoje. Świat się zmienił i niestety ja już się zestarzałem. Nie uczczę jednak tego "święta"  konsumpcją hotdoga wszak to niemieckie danie. Wolę tradycyjne polskie kebaby.
Plaża nad Jeziorem Czerniakowskim
Plaża nad Jeziorem Czerniakowskim © teich
Woda dla ochłody
Woda dla ochłody © teich
  • DST 42.70km
  • Teren 9.00km
  • Czas 02:28
  • VAVG 17.31km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 1586kcal
  • Sprzęt szatyn Romek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 3 lipca 2023

Do i odpracowo

Nie miałbym czego napisać, gdyby przy powrocie nie dął mocny ale ciepły wiatr, czasami trudno było pedałować w wolnym korytarzu ulicy Płaskowickiej.. Powrót częściowo po ścieżce wzdłuż torowiska kolejki piaseczyńskiej.
Rozjazd dawnej mijanki na stacji Głosków- Zielona kolejki piaseczyńskiej
Rozjazd dawnej mijanki na stacji Głosków- Zielona kolejki piaseczyńskiej © teich
  • DST 60.80km
  • Teren 6.00km
  • Czas 03:30
  • VAVG 17.37km/h
  • Kalorie 1131kcal
  • Sprzęt szatyn Romek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 czerwca 2023

Po lody

Ostatniego dnie czerwca solenizantkami są Lucyny i Emilie, zatem do sklepu po lody.
Przy okazji podsumowuję udany rowerowo czerwiec z rekordowym przebiegiem - 1165 km
  • DST 4.00km
  • Czas 00:27
  • VAVG 8.89km/h
  • Kalorie 147kcal
  • Sprzęt Sklepownik
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 czerwca 2023

Na stację i od stacji

Przy okazji zatrzymałem się przy paczkomacie i zerknąłem do społecznej biblioteki w lodówce a tam taka ciekawa książka. Będzie co poczytać.
Ktoś wyrzucił tę książkę jako zbyteczną a ja od razu wziąłem się za lekturę.
Ktoś wyrzucił tę książkę jako zbyteczną a ja od razu wziąłem się za lekturę. © teich
  • DST 23.00km
  • Czas 01:01
  • VAVG 22.62km/h
  • Kalorie 845kcal
  • Sprzęt szatyn Romek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 czerwca 2023 Kategoria znasz li ten kraj

Garb Lubawski

Piątkowa wycieczka była zaplanowana już ponad 10 lat temu i czekała na dogodną chwilę, która nadeszła w piątek , w ostatni dzień czerwca. Wszystko zagrało, dzień urlopu, pogoda bez upału, komunikacja pociągowa, ochota do jazdy i wewnętrzne oczekiwanie.
Początek był wyzwaniem, bo trzeba było wstać o godzinie 3 rano, na szczęście o tej porze roku to już jest poranna szarówka. Dojazd rowerem do stacji Piaseczno na pierwszy pociąg do Warszawy, czyli na dworcu piaseczyńskim meldowałem się już o 4.25. Potem kilka minut na bilet z automatu a potem już na spokojnie obserwowałem schodzących się powoli podróżnych.
W oczekiwaniu na pierwszy pociąg na dworcu w Piasecznie
W oczekiwaniu na pierwszy pociąg na dworcu w Piasecznie © teich
Kilkanaście minut na dojazd do stacji Warszawa Zachodnia peron 9, potem dłuuuugi spacer aby dostać się do kładki nad budowanymi peronami Warszawy Zachodniej potem schodami w dół do hali dworcowej i by nie tracić czasu kolejny zakup w automacie tym razem bilet na pociąg Słoneczny, który kursuje do Ustki, przy czym ja wysiadam w połowie trasy na stacji Iława Główna. Pociąg Słoneczny to chyba jedna z bardziej dochodowych relacji Kolei Mazowieckich. Tłumów w nim nie było, jednak miejsce na rowery było szczelnie wypełnione.  Może dożyję czasów by ten pociąg prowadził dodatkowy wagon do przewozu rowerów jak to jest w jednym z pociągów Kolei Dolnośląskich  kursującym w Karkonosze.
Na pokładzie Słonecznego zmieściło się w jednym krańcu 10 rowerów. Po drugiej stronie pociągu było ich równie wiele.
Na pokładzie Słonecznego zmieściło się w jednym krańcu 10 rowerów. Po drugiej stronie pociągu było ich równie wiele. © teich
O godzinie 7.50 wysiadam w Ilawie i moje poświęcenie poranne miało sens- teraz praktycznie cały dzień mam na jazdę. W praktyce - muszę być w Działdowie na stacji najpóźniej o 13.45 by zdążyć na bezpośredni pociąg do Góry Kalwarii. To taka ciekawostka- z Góry Kalwarii nie ma żadnego bezpośredniego pociągu w ciągu doby do Działdowa, a z Działdowa są takie dwa jadące w relacji do Góry Kalwarii. Tak więc warunki brzegowe znam już na początku zostaje zatem wypełnić wnętrze radosną jazdą i poznawaniem Polski.
W każdym mieście mam zawsze na początek pewną trudność- jak wydostać się w określonym kierunku. W Iławie, przyszedł mi z pomocą zagadnięty taksówkarz, który wyczerpująco i jasno opisał wyjazd do tego po krótkim wypytywaniu gdzie i jak jadę przestrzegł przed krajową 15 do Lubawy. Podziękowałem i ruszyłem w drogę.
Pierwsze 12 kilometrów do Sampławy to bajka-poranny las, ciepło, pruskie klimaty nielicznych budynków i po przekroczeniu mostu na Drwęcy zaczyna się przygoda z Garbem Lubawskim.
Drwęca- rzeka graniczna między piastami chełmińskimi i krzyżakami ale również między Prusami i województwem pomorskim w 1939
Drwęca- rzeka graniczna między piastami chełmińskimi i krzyżakami ale również między Prusami i województwem pomorskim w 1939 © teich
Od mostu na Drwęcy w Rodzonych do wjechania w drogę nr 15 w Sampławie pozostało ok 2 kilometrów. Za to od Sampławy do Lubawy krajowa 15 spełnia czarny scenariusz przywołany przez taksówkarza z Iławy- jest wąsko jest duży ruch ciężarówek, nie ma pobocza. Dość powiedzieć ,że te 3,5 kilometra były koszmarem. Dwa razy ciężarówka omal się o mnie otarł, a jeden raz ok 500 metrów od skrętu na Lubawę zepchnęła mnie na koślawe pobocze. Dramatycznie i niestety bez żadnej alternatywy.
Nie mniej już w okolicach 9 jestem w Lubawie i rozkoszuję się klimatem tego małego miasteczka będącego stolicą ziemi lubawskiej.
Trafiam na otwarte kościoły, jednak w najważniejszym z nich - kościele św. Anny trwa msza i nie zdobywam się na czekanie by obejrzeć bogate wnętrze. Zapominam o spojrzeniu do notatek  i tym samym pomijam drewniany kościół św. Barbary. Szkoda, może jeszcze kiedyś będzie okazja?
Ruiny zamku biskupów chełmińskich w Lubawie.
Ruiny zamku biskupów chełmińskich w Lubawie. © teich
Wyjeżdżając z Lubawy popełniam kolejny błąd, zamiast wyjechać prosto z miasta i od razu kierować się na Rybno wyjeżdżam "obwodnicą" i do drogi obierającej , jak mi się wydawało "właściwy" kierunek dobijam z obwodnicą  jakieś 300 metrów za tym skrętem, co przy nieświadomości powoduje, że przez kolejne kilometry wypatruję bezcelowo odpowiedniego drogowskazu. Ale za to krajobrazy z nawiązką odpłacają mi te kilometry.
Rolnicze krajobrazy na Garbie Lubawskim
Rolnicze krajobrazy na Garbie Lubawskim © teich
Dopiero widząc kierunkowskaz Świniarc coś mnie zastanowiło i wyciągnąłem mapę i już teraz bez kłopotu może nie najkrótszą drogą, ale bardzo spokojną i krajobrazową obieram kierunek na Rybno. I zaczęło się - garby lubawskie się zaczęły, niektóre podjazdy dość intensywne dla serducha. W Świniarcu przy ostatnim domu widzę krzątającego się człowieka, dopytuje jeszcze o drogę, ale potwierdza, że jadę prawidłowo.
Kolejna miejscowość to Zwiniarz z ciekawym kościołem , do tego otwartym.
Kościół pw. świętego Mikołaja w Zwiniarzu
Kościół pw. świętego Mikołaja w Zwiniarzu © teichOkazało się ,ze będzie pogrzeb więc zwijam się i dalej w drogę w kierunku Rybna. W Truszczanach miałem skręcić na Rumian, ale nie zauważyłem kierunkowskazu, uczyniłem to dopiero po osiągnięciu kolejnej miejscowości -Dębienia. I wjeżdżając w kolejną bardzo lokalną drogę jadę na Rumian, a potem z Rumina bezpośrednio na Dąbrówno. 
Rumian wioska nad Strugą Rumiańską- zabytkowy młyn
Rumian wioska nad Strugą Rumiańską- zabytkowy młyn © teich
Odcinek z Rumiana do Dąbrówna jest zdecydowanie najtrudniejszy (podjazdy) jak również ma najgorszą z przejechanych tego dnia nawierzchni, co jest szczególnie odczuwalne już na zjazdach z Lewałdu (  miejscowość graniczna z Prusami w 1939) do Dąbrówna, które osiągam ok 10.45.
Kościół ewangelicko-metodystyczny  w Dąbrównie (według nazewnictwa pruskiego Gilgenburg)
Kościół ewangelicko-metodystyczny w Dąbrównie (według nazewnictwa pruskiego Gilgenburg) © teich
Dąbrówno to niewielka miejscowość gminna położona na niewielkim przesmyku między dwoma jeziorami Dąbrową Małą i  Dąbrową Dużą. Zwiedzam co mam do zobaczenia, sprawdzam jeszcze miejscowy kemping jako potencjale miejsce do namiotowania i jadę do sklepu na śniadanie. Zrobiła się 11, i najwyższa pora by coś zjeść. Obserwując jednym okiem chmury konstatuję ,że idzie na deszcz lub co gorsza na burzę a do Działdowa drogę oceniam na ponad 30 kilometrów, drogę co do której spodziewam się, że mogą być takie podjazdy jak na odcinku z Rumiana.
Więc 11.40 po zjedzeniu pączka i wypiciu małej koli od rzemieślniczego wytwórcy ruszam na rower pozostawiając większą połowę śniadania na konsumpcję już w Działdowie.  Na szczęście po wyjeździe z Dąbrówna na Uzdowo asfalt staje się wzorowy, a kolejne hopki nie sprawiają większego problemu, jednak obawa by nadaremno nie zmoknąć bierze gorę i w Uzdowie nie szukam miejscowego pomnika grunwaldzkiego tylko bez zatrzymania dokręcając tempo zmierzam do Działdowa , w którym melduję się zaskoczony już o 12.45 czyli na trasę ok 25 kilometrów 65  minut. Fajno - tym samym wygospodarowałem godzinę na zwiedzenie Działdowa, a potem jeszcze na stację, na peronie dokończenie śniadania rozpoczętego w Dąbrównie i do domu.
Działdowo- zabytkowy budynek dawnego ratusza na Placu Mickiewicza
Działdowo- zabytkowy budynek dawnego ratusza na Placu Mickiewicza © teich
Krótko podsumowując:
- nie wziąłem ze sobą szosówki bo bałem się tragicznych asfaltów, jednak jak się okazało poza odcinkiem Rumian Dąbrówno, pozostałe odcinki miały nawierzchnię dobrą lub bardzo dobrą.
- podjazdy  - niestety dla mnie warszawskiego cyklisty były one męczące
- trasę traktowałem jako mały rekonesans do objazdu weekendowego z nocowaniem pod namiotem, na pewno byłoby kilka ciekawych miejscówek by rozbić się na dziko jak np nad Jeziorem Zwiniarz czy jeziorem Rumian lub na kempingu w Dąbrównie
-trasa wybitnie widokowa, zabytki raczej tylko w większych wsiach gminnych, natomiast jak ktoś lubi klimaty pól lasów, jezior, górek - będzie usatysfakcjonowany,
-łatwy dojazd koleją pociągami regionalnymi czy do Iławy czy do Działdowa czy do Ostródy
in minus- jazda krajową 15- dramatycznie niebezpieczna- droga bardzo uczęszczana, po mazursku wąska, do tego po prusku obsadzona  drzewami, praktycznie bez pobocza i niestety o zniszczonej nawierzchni od intensywnego ruchu

  • DST 79.00km
  • Czas 04:12
  • VAVG 18.81km/h
  • Kalorie 2903kcal
  • Sprzęt szatyn Romek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 czerwca 2023

1000 pokonany!

Nawet nie wiem w którym momencie, ale tysięczny kilometr w ciągu jednego miesiąca został pokonany. Po wczorajszym powrocie do domu było już tak blisko, że wiedziałem, że nawet załamanie pogody nie będzie przeszkodą. czuję satysfakcję ,a z drugiej strony refleksję ,że gdyby tak w każdym miesiącu od kwietnia do września mieć takie przebiegi to złamałbym granicę 5000 kilometrów rocznie. Może kiedyś?, Może jak wyposażę się w dobre ubiory przeciwdeszczowe, które skutecznie będą chroniły przed deszczem ( o to łatwo), a jednocześnie nie będą termosem doprowadzającym do mokrego ciała od potu (o to wyjątkowo trudno, jeszcze takiej kurtki nie utrafiłem, choć najbliższa mym oczekiwaniom była kangurka Umbro kupiona w szmateksie.
Zza krzaka wierzby  podglądałem zajęcia porannych pływaków na Jeziorze Czerniakowskim
Zza krzaka wierzby podglądałem zajęcia porannych pływaków na Jeziorze Czerniakowskim © teich
  • DST 63.80km
  • Teren 9.00km
  • Czas 03:33
  • VAVG 17.97km/h
  • Kalorie 2292kcal
  • Sprzęt szatyn Romek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl