Środa, 28 czerwca 2023
Po rekord czerwców i rekord wszystkich miesięcy.
Największy przebieg miesięczny do tej pory, który wykręciłem na rowerze to był sierpień 2017 z wynikiem 952 km. Drugi najlepszy wynik to było 921 kilometrów w czerwcu 2017. Dziś pobiłem obydwa rekordy i to wszystko przy mocno ograniczonym korzystaniu z szosówki., Czuję radość ale jednocześnie ambicję przebicia bariery 1000km w ciągu miesiąca.. Zostały jeszcze dwa dni.

Świątynie Opatrzności Bożej widziana od południa. © teich

Świątynie Opatrzności Bożej widziana od południa. © teich
- DST 64.60km
- Teren 5.00km
- Czas 03:35
- VAVG 18.03km/h
- Kalorie 2334kcal
- Sprzęt szatyn Romek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 czerwca 2023
Dopracowo w niepogodę
Gdy wyjeżdżałem z domu było bardzo pochmurno, ale aż do Ursynowa niebo nie wykraplało się. Trawersując Ursynów zaczęło początkowo delikatnie kropić, ale jak byłem w okolicach Świątyni Opatrzności Bożej lunęło bardzo intensywnie. Ostatnie 6 km niestety przemoczyły mi dokumentnie buty, reszta wyschła w szatni w pracy. Powrót również dał się we znaki., około kwadransa bąblowałem pod wiaduktami Ruchana pod Piasecznem nim minie siekący deszcz, a wiatr przegna chmury. Przez ten kwadrans mogłem sobie obserwować kolejne podchodzące do lądowania samoloty. A po przewianiu czarnej chmury na tyle się rozpogodziło że , niebieskie niebo zachęciło mnie do przejazdu ścieżką wzdłuż torów piaseczyńskiej kolejki.

Wzdłuż torów do domu. © teich

Wzdłuż torów do domu. © teich
- DST 62.20km
- Teren 5.00km
- Czas 02:41
- VAVG 23.18km/h
- Kalorie 2255kcal
- Sprzęt szatyn Romek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 czerwca 2023
do i odpracowo
Do pracy rano bez historii, za to powrót wałem Wisły aż do Mostu Kolarzy na Jeziorce .

Widok z mostku kolarzy na ujście Jeziorki do Wisły. © teich

Widok z mostku kolarzy na ujście Jeziorki do Wisły. © teich
- DST 73.90km
- Teren 16.40km
- Czas 03:38
- VAVG 20.34km/h
- Kalorie 2716kcal
- Sprzęt szatyn Romek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 23 czerwca 2023
Do i odpracowo przez sklep Jana Lenarczyka
Poranek bez słońca ale wystarczająco ciepły by mieć komfort z jazdy. Powrót przez najlepszy w Warszawie sklep z materiałami gumowymi *** , potrzebny był nowy pasek klinowy do przeniesienia napędu w kosiarce z wału silnika na oś napędową . Udało się dobrać, i dalej podtrzymuję zasłyszane powiedzenie, że jak w tym punkcie czegoś nie mają, to znaczy ,że czegoś takiego nigdy nie było. A o fachowości właściciela niech świadczy fakt , że na obsługę trojga kupujących poświęci 35 minut, a jak przyszła moja kolej otrzymałem przy okazji długi wykład o różnicy w budowie pasków klinowych maszynowych i samochodowych oraz sile przeniesienia napędu, giętkościach, powierzchniach docisku. Dla mnie inżyniera- tak wiedza to miód na serce, nie chciało się wychodzić,
Zresztą pozytywne opnie są również w google maps , że przytoczę dwie:
Pan Jerzy Stoberski napisał "Szukając specjalnych kształtek gumowych i węży w sklepach na Żoliborzu i Bielanach wspomniałem, że w latach 50-70 był na Puławskiej sklep, w którym było wszystko. Powiedziano mi, że już go niema. Ale w internecie zobaczyłem znajomy mi pawilonik na Puławskiej 74. Pojechałem. TO BYŁO TO ! Niewielki sklep wypełniony kształtkami gumowymi, do samochodów , różnych urządzeń, różne rodzaje węży, podkładek itp No i życzliwa pomoc, rada zainteresowanie klientem przedstawiciela Firmy Lenarczyk. Kupiłem to co trzeba i wyszedłem przekonany, To jet Firma z dobrą tradycją"
a pan Jakub Naumiuk "Ten sklep to nie tylko miejsce, gdzie kupić można typowe i nietypowe elementy z gumy, otrzymać fachowe doradztwo i wyjsc z częścią do swojego projektu w dobrej cenie, ale i obiekt dziedzictwa kulturowego handlu i dzielnicy Mokotów. W dobie znikających punktów usługowych, które istniały od dziesięcioleci, drobnego handlu i rzemieślników, z których słynęła okolica skrzyżowania Dolnej i Puławskiej, sklepik który wyglada, pachnie i ma atmosferę mijającej epoki warty jest wspierania i ochrony. Korzystam z niego i sąsiadujących sklepików technicznych od lat i mam nadzieję, że kolejne pokolenia fanów motoryzacji tez będą miały przyjemność zakupów w tym miejscu. Bo kebabów, banków i żabek już naprawdę wystarczy."
Z kolei tylko jedna gwiazdka od pana Lwa Borysa "Ten sklep to żart. Właściciel musi zarabiać dużo pieniędzy, bo kompletnie nie zależy mu na sprzedaniu czegokolwiek. Potrzebowałem uszczelki do abisynki, w konkretnym wymiarze. Nie miał płaskich, więc chcialem dpbrać cos z tego, co miał. Miał całe zaplecze oringów i arkuszy podobno w setkach rozmiarów, ale żadnego nie chciał sprzedać, bo wg niego nie będzie pasować. I nie wytłumaczysz mu, że sobie poradzisz, wytniesz z arkusza, masz narzędzia - on już po prostu wie, że to wszystko nie ma sensu." -Ta opinia udowadnia jedno- właściciel jeśli coś sprzedaje to również on musi być w pełni przekonany ,że oferowany wyrób jest dobry.
Z mojej historii dopowiem, że jak szukałem oringów jako ogumienie do modelu Fokkera EV, to pan Lenarczyk poświęcił dobry kwadrans by znaleźć idealne rozmiarowo, a to wszystko przy paragonie na 4 złote!.

"oponki" są z doboru pana Jana Lenarczyka © teich
Potem podjechałem jeszcze do zieleniaka na Stegnach gdzie mają punkt wymiany butli z gazem. Odkąd jestem posiadaczem saturatora Sodastream zniknęły kolejne zgrzewki kupowanej wody gazowanej i tym samym spore ilości śmieci.
*** nie czerpię, żadnych korzyści z reklamy tego sklepiku, ale po ludzku polecam go całym sercem. Czas się tam zatrzymał w latach 80 tych, ale oferowany asortyment jest bogaty, a wiedza właściciela przeogromna.
Zresztą pozytywne opnie są również w google maps , że przytoczę dwie:
Pan Jerzy Stoberski napisał "Szukając specjalnych kształtek gumowych i węży w sklepach na Żoliborzu i Bielanach wspomniałem, że w latach 50-70 był na Puławskiej sklep, w którym było wszystko. Powiedziano mi, że już go niema. Ale w internecie zobaczyłem znajomy mi pawilonik na Puławskiej 74. Pojechałem. TO BYŁO TO ! Niewielki sklep wypełniony kształtkami gumowymi, do samochodów , różnych urządzeń, różne rodzaje węży, podkładek itp No i życzliwa pomoc, rada zainteresowanie klientem przedstawiciela Firmy Lenarczyk. Kupiłem to co trzeba i wyszedłem przekonany, To jet Firma z dobrą tradycją"
a pan Jakub Naumiuk "Ten sklep to nie tylko miejsce, gdzie kupić można typowe i nietypowe elementy z gumy, otrzymać fachowe doradztwo i wyjsc z częścią do swojego projektu w dobrej cenie, ale i obiekt dziedzictwa kulturowego handlu i dzielnicy Mokotów. W dobie znikających punktów usługowych, które istniały od dziesięcioleci, drobnego handlu i rzemieślników, z których słynęła okolica skrzyżowania Dolnej i Puławskiej, sklepik który wyglada, pachnie i ma atmosferę mijającej epoki warty jest wspierania i ochrony. Korzystam z niego i sąsiadujących sklepików technicznych od lat i mam nadzieję, że kolejne pokolenia fanów motoryzacji tez będą miały przyjemność zakupów w tym miejscu. Bo kebabów, banków i żabek już naprawdę wystarczy."
Z kolei tylko jedna gwiazdka od pana Lwa Borysa "Ten sklep to żart. Właściciel musi zarabiać dużo pieniędzy, bo kompletnie nie zależy mu na sprzedaniu czegokolwiek. Potrzebowałem uszczelki do abisynki, w konkretnym wymiarze. Nie miał płaskich, więc chcialem dpbrać cos z tego, co miał. Miał całe zaplecze oringów i arkuszy podobno w setkach rozmiarów, ale żadnego nie chciał sprzedać, bo wg niego nie będzie pasować. I nie wytłumaczysz mu, że sobie poradzisz, wytniesz z arkusza, masz narzędzia - on już po prostu wie, że to wszystko nie ma sensu." -Ta opinia udowadnia jedno- właściciel jeśli coś sprzedaje to również on musi być w pełni przekonany ,że oferowany wyrób jest dobry.
Z mojej historii dopowiem, że jak szukałem oringów jako ogumienie do modelu Fokkera EV, to pan Lenarczyk poświęcił dobry kwadrans by znaleźć idealne rozmiarowo, a to wszystko przy paragonie na 4 złote!.

"oponki" są z doboru pana Jana Lenarczyka © teich
Potem podjechałem jeszcze do zieleniaka na Stegnach gdzie mają punkt wymiany butli z gazem. Odkąd jestem posiadaczem saturatora Sodastream zniknęły kolejne zgrzewki kupowanej wody gazowanej i tym samym spore ilości śmieci.
*** nie czerpię, żadnych korzyści z reklamy tego sklepiku, ale po ludzku polecam go całym sercem. Czas się tam zatrzymał w latach 80 tych, ale oferowany asortyment jest bogaty, a wiedza właściciela przeogromna.
- DST 68.00km
- Teren 3.00km
- Czas 02:28
- VAVG 27.57km/h
- Kalorie 2472kcal
- Sprzęt szatyn Romek
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 22 czerwca 2023
Odpracowo
Trochę dłuższa drogą z pracy do domu ze względu na oddawania ciuchów zamawianych internetowo, a przy osobistym oddaniu nie ma kosztów wysyłki zwrotnej.
Wracając wstąpiłem na stację Piaseczno Wąskotorowe, na której w jednym z przeszklonych wagonów została zorganizowana wystawa artefaktów byłej fabryki kineskopów Zelos w Piasecznie. Trzech moich kumpli zaraz po studiach tam się zatrudniło.

Strój żaroodporny pracownika huty kineskopów © teich

Odbiornik turystyczny Viola, swego czasu obiekt westchnień , dziś śmieszna pamiątka minionych technologii © teich
Można było zaprogramować nawet 4 ! kanały telewizyjne. Oczywiście było to ponad potrzebę , gdy TVP w tamtym okresie nadawało tylko program 1. i 2. Dla młodych rowerzystów dopowiem, że ekran był czarnobiały a przełączanie kanałów czy pogłaśnianie wymagało tego by wstać i kopsnąć się do telewizora. Akurat o modelu Viola dowiedziałem się z tej wystawki, nawet za to innym telewizorem turystycznym trochę bardziej znanym przeze mnie bo kilka razy naprawianym była Vela 202, która miał obudową z tworzywa a przekątna ekranu wynosiła 12 cali, czyli ekran tak jak 4 współczesne komórki położone obok siebie.

Ten stojak podobno miał służyć do płukania oczu, gdy zostały zabrudzone pyłami czy wyziewami © teich
Wracając wstąpiłem na stację Piaseczno Wąskotorowe, na której w jednym z przeszklonych wagonów została zorganizowana wystawa artefaktów byłej fabryki kineskopów Zelos w Piasecznie. Trzech moich kumpli zaraz po studiach tam się zatrudniło.

Strój żaroodporny pracownika huty kineskopów © teich

Odbiornik turystyczny Viola, swego czasu obiekt westchnień , dziś śmieszna pamiątka minionych technologii © teich
Można było zaprogramować nawet 4 ! kanały telewizyjne. Oczywiście było to ponad potrzebę , gdy TVP w tamtym okresie nadawało tylko program 1. i 2. Dla młodych rowerzystów dopowiem, że ekran był czarnobiały a przełączanie kanałów czy pogłaśnianie wymagało tego by wstać i kopsnąć się do telewizora. Akurat o modelu Viola dowiedziałem się z tej wystawki, nawet za to innym telewizorem turystycznym trochę bardziej znanym przeze mnie bo kilka razy naprawianym była Vela 202, która miał obudową z tworzywa a przekątna ekranu wynosiła 12 cali, czyli ekran tak jak 4 współczesne komórki położone obok siebie.

Ten stojak podobno miał służyć do płukania oczu, gdy zostały zabrudzone pyłami czy wyziewami © teich
- DST 41.50km
- Teren 0.50km
- Czas 02:14
- VAVG 18.58km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 1521kcal
- Sprzęt szatyn Romek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 21 czerwca 2023
Kategoria znasz li ten kraj
Po Wysoczyźnie Złoczewskiej w pierwszy dzień lata
To trzecie podejście do rozpoczęcia sezonu krajoznawczego na rowerze.
Za pierwszym razem miało być pogranicze Górnego Śląska , Śląska Opolskiego i południa województwa łódzkiego- nie udało się bo było zimno i padał ciągły deszcz. Za drugim razem miał być wypad w okolice Turka czyli wschodnia Wielkopolska. Nie udało się bo były gwałtowne ulewy. Teraz byłem służbowo w okolicach Sieradza i tak się uwijałem z robotą w upalny wtorek i pochmurny ale ciepły poranek środy, że to co miało być w 16 godzin załatwiłem w 10 i byłem wolny .
Mając samochód postanowiłem się przemieścić w okolice położone daleko od komunikacji kolejowej a na tyle blisko by nie było niepotrzebnego przepału. Wybór padł na Złoczew i okoliczne gminy.
Pogoda psuła się z każdym kwadransem a ja nie miałem niczego poza strojem na upal, ale nie przeraziłem się. Do trzech razy sztuka- trzeba w końcu rozpocząć sezon turystyki rowerowej. Start jak wspomniałem w Złoczewie na rynku skąd dawną krajówką nr 14 a obecnie wojewódzką 482 skierowałem się przez Uników ( dla zbieraczy postaci świętego Floriana - jest okazała rzeźba we wnęce miejscowego OSP we wsi również ciekawa sylwetka kościoła pw. świętego Stanisława biskupa i męczennika)do Lututowa, który w ferworze pedałowania prawiem ominął, bo miasteczko jest ok 400 metrów w bok od drogi, pełniącej przy okazji rolę obwodnicy.
Oczywiście pierwsze "kroki" skierowałem do kościoła pw. św. Piotra i Pawła, którego sylwetka była widoczna z dala ponad polami. W kościele trwał malutki remont posadzki dzięki czemu mogłem bez kłopotu poznawać jego wnętrze.

Lututów - kościół pw. św. św. Piotra i Pawła © teich

Prezbiterium kościoła w Lututowie © teich
Potem jeszcze objazd miasteczka i wpadłem do urzędu po pieczątkę, gdzie oprócz odcisku pieczęci w książeczce KOT zostałem obdarowany pocztówkami i znaczkami metalowymi z herbem miasta i gminy. Tym samym serdecznie paniom z sekretariatu dziękuję i mam nadzieję, że przeczytają relację, jak obiecywały. Na odwiedziny wskazanej kwiaciarni jednak nie by o czasu bo...zaczęło padać.
Krótka burza mózgów - pada, a nie mam NIC do osłony więc jedyną słuszną decyzją staje się .... dalsza droga. Zatem na rower i raźno pędzę do następnej gminy, do Klonowej.
Klonowa to ciekawe zaskoczenie- niby miejscowość gminna ale po prawdzie kilka domów na krzyż, w centrum wsi kościół pw Przemienienia Pańskiego i ładnej urody urząd gminy oraz ośrodek kultury.

Urząd gminy w Klonowej © teich

Klonowa - kościół pw. Przemienienia Pańskiego © teich
Po drodze zmienił sie krajobraz , zamiast pół zaczęły pojawiać się zwarte lasy. I tak jak w Kieleckim na drogach pełno wywrotek z kruszywem czy samochodów do przewozu cementu , tak tutaj zaczęły dominować pojazdy do przewozu drewna. AI co po rozglądaniu się jak krople dalej lecą z nieba? Znów dwie możliwości. Wracam do Złoczewa lub brnę dalej w kraj i deszcz. I znów determinacja krajoznawcy wzięła górę i jadziem dalej panie Zielonka zostawiając decyzję do ostatniej miejscowości w Łódzkiem czyli do Kuźnicy Zagrzebskiej
Kieruję się dalej na zachód w stronę Wielkopolski, ale co typowe dla dawnego pogranicza Prus i Rosji - sieć drogowa jest bardzo słaba technicznie i do tego niewiele powiązań mostowych by przekraczać dawną rzekę graniczną Prosnę. Po osiągnieciu Kuźnic podejmuję jednak decyzję ze względu na gęsty deszcz i pojawiające się zimno, nie pcham się w Wielkopolskę i skracając o ok 10 km marszrutę kieruję się bardzo słabą i wąską drogą do Brąszewic. Droga pomimo ,że na drogowskazach jest nazwa kierunkowa Sieradz, czyli dawna stolica województwa ,jest słaba i do tego wąską. Dość powiedzieć, że mijające się auta muszą zjeżdżać częściowo na pobocze co nawet dla mnie na rowerze było niedogodne gdy z przeciwka jechał samochód z dłużycami , lub chciało mnie wyprzedać auto, do tego deszcz. I tak minuta za minutą, korba za korbą aż dojechałem do budynku gminy Brąszewice, gdzie zaplanowałem choć chwilowy postój na nawodnienie i niewielki posiłek. Do obydwu rzeczy posłużyła butelka wody Żywiec mocny gaz.

Klockowy a może modernistyczny(?) budynek urzędu gminy w Brąszewicach © teich
A w międzyczasie deszcz odsunął się gdzieś na północ pozostawiając mokre ulice. Po krótkim "wodopojo-posiłku" nastąpiła jeszcze wizyta w kościele, niestety zamkniętym i dalsza droga do kolejnej gminy do Brzeźnia.

Brąszewice- kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa © teich
Parujący asfalt dawał odczucie ciepła co podnosiło morale, ale niestety pojawiało się pierwsze zmęczenie i jakoś kilometry zaczęły powoli mijać a leśna okolica nie daje takiego poczucia przestrzeni , bo każde mijane setki metrów są do siebie podobne.
Nie mniej z lekkim znudzeniem docieram do kolejnych wsi , aż z daleka pojawia się kościół dominujący na wzgórzu ponad okolicę, to zapewne będzie Brzeźnio i to jest Brzeźnio. Sam kościół na szczęście było otwarty, co pozwoliło zapoznać się z jego wnętrzem. Bardzo ciekawym i bogatym.

Brzeźnio- kościół pw. świętego Idziego © teich

Prezbiterium z ołtarzem kościoła świętego Idziego w Brzeźnie © teich
Ponieważ czas zaczął ubywać w ponadplanowym tempie po wizycie w kościele od razu ruszyłem w drogę powrotną do Złoczewa, jednak zamiast spojrzeć na mapę i wybrać z trzech dróg najkrótszą wybrałem przez przypadek tę najdłuższą dodając do przebiegu dodatkowe 6 może nawet 8 kilometrów przy okazji wpadając w kolejną falę ale tym razem nie deszczu ale mżawki.

Przez Tumidaj na Złoczew, miejscowi by mnie wyśmiali © teich
Po dotarciu do Złoczewa jeszcze krótki objazd atrakcji tej miejscowości, co ciekawe przy rozpogadzającym się niebie i pakujemy się do auta.

Złoczew - dwór Ruszkowskich mający swe początki w XVII wieku © teich

Kościół św. Andrzeja Apostoła w Złoczowie © teich
Choć jestem głodny a parkuję na przeciw jakiegoś baru, z którego wysypują sie kolejni klienci z pojemniczkami jedzenia na wynos to jednak przełamuję poczucie głodu i ruszam w drogę powrotną.
____________________________________________________________________________________________________________________________________
I w zasadzie byłoby na tyle gdyby nie to ,że po zjechaniu w Zgierzu na parking przy sklepiku gdzie urządziłem sobie obiadokolację wsadziłem nos w internet i mapkę serwisu zaliczeń gmin i okazało się ,że pod Skierniewicami mam jedną gminę, która leży całkowicie nie po drodze . Zatem krótka myśl jadziem tam i robim krótki spacer rowerowy po miejscowości gminnej czyli po Godzianowie.

Okazała strzelista bryła kościoła pw. św. Stanisława BM w Godzianowie © teich

Prezbiterium z ołtarzem- kościół w Godzianowie © teich

Fontanna a w tle urząd gminy Godzianów © teich
Zatem dzień zakończyłem jeszcze 2 kilometrami po Godzianowie, ale warto było. Trafiłem na koniec mszy w tutejszym kościele i po niej mogłem swobodnie obejrzeć bogate wnętrze i ku zaskoczeniu odnaleźć wizerunek mojego patrona św. Jacka. Co ciekawe mapka świętych Jacków, milczy o nim, więc mam okazję wzbogacić ten serwis o kolejne miejsce.
Za pierwszym razem miało być pogranicze Górnego Śląska , Śląska Opolskiego i południa województwa łódzkiego- nie udało się bo było zimno i padał ciągły deszcz. Za drugim razem miał być wypad w okolice Turka czyli wschodnia Wielkopolska. Nie udało się bo były gwałtowne ulewy. Teraz byłem służbowo w okolicach Sieradza i tak się uwijałem z robotą w upalny wtorek i pochmurny ale ciepły poranek środy, że to co miało być w 16 godzin załatwiłem w 10 i byłem wolny .
Mając samochód postanowiłem się przemieścić w okolice położone daleko od komunikacji kolejowej a na tyle blisko by nie było niepotrzebnego przepału. Wybór padł na Złoczew i okoliczne gminy.
Pogoda psuła się z każdym kwadransem a ja nie miałem niczego poza strojem na upal, ale nie przeraziłem się. Do trzech razy sztuka- trzeba w końcu rozpocząć sezon turystyki rowerowej. Start jak wspomniałem w Złoczewie na rynku skąd dawną krajówką nr 14 a obecnie wojewódzką 482 skierowałem się przez Uników ( dla zbieraczy postaci świętego Floriana - jest okazała rzeźba we wnęce miejscowego OSP we wsi również ciekawa sylwetka kościoła pw. świętego Stanisława biskupa i męczennika)do Lututowa, który w ferworze pedałowania prawiem ominął, bo miasteczko jest ok 400 metrów w bok od drogi, pełniącej przy okazji rolę obwodnicy.
Oczywiście pierwsze "kroki" skierowałem do kościoła pw. św. Piotra i Pawła, którego sylwetka była widoczna z dala ponad polami. W kościele trwał malutki remont posadzki dzięki czemu mogłem bez kłopotu poznawać jego wnętrze.

Lututów - kościół pw. św. św. Piotra i Pawła © teich

Prezbiterium kościoła w Lututowie © teich
Potem jeszcze objazd miasteczka i wpadłem do urzędu po pieczątkę, gdzie oprócz odcisku pieczęci w książeczce KOT zostałem obdarowany pocztówkami i znaczkami metalowymi z herbem miasta i gminy. Tym samym serdecznie paniom z sekretariatu dziękuję i mam nadzieję, że przeczytają relację, jak obiecywały. Na odwiedziny wskazanej kwiaciarni jednak nie by o czasu bo...zaczęło padać.
Krótka burza mózgów - pada, a nie mam NIC do osłony więc jedyną słuszną decyzją staje się .... dalsza droga. Zatem na rower i raźno pędzę do następnej gminy, do Klonowej.
Klonowa to ciekawe zaskoczenie- niby miejscowość gminna ale po prawdzie kilka domów na krzyż, w centrum wsi kościół pw Przemienienia Pańskiego i ładnej urody urząd gminy oraz ośrodek kultury.

Urząd gminy w Klonowej © teich

Klonowa - kościół pw. Przemienienia Pańskiego © teich
Po drodze zmienił sie krajobraz , zamiast pół zaczęły pojawiać się zwarte lasy. I tak jak w Kieleckim na drogach pełno wywrotek z kruszywem czy samochodów do przewozu cementu , tak tutaj zaczęły dominować pojazdy do przewozu drewna. AI co po rozglądaniu się jak krople dalej lecą z nieba? Znów dwie możliwości. Wracam do Złoczewa lub brnę dalej w kraj i deszcz. I znów determinacja krajoznawcy wzięła górę i jadziem dalej panie Zielonka zostawiając decyzję do ostatniej miejscowości w Łódzkiem czyli do Kuźnicy Zagrzebskiej
Kieruję się dalej na zachód w stronę Wielkopolski, ale co typowe dla dawnego pogranicza Prus i Rosji - sieć drogowa jest bardzo słaba technicznie i do tego niewiele powiązań mostowych by przekraczać dawną rzekę graniczną Prosnę. Po osiągnieciu Kuźnic podejmuję jednak decyzję ze względu na gęsty deszcz i pojawiające się zimno, nie pcham się w Wielkopolskę i skracając o ok 10 km marszrutę kieruję się bardzo słabą i wąską drogą do Brąszewic. Droga pomimo ,że na drogowskazach jest nazwa kierunkowa Sieradz, czyli dawna stolica województwa ,jest słaba i do tego wąską. Dość powiedzieć, że mijające się auta muszą zjeżdżać częściowo na pobocze co nawet dla mnie na rowerze było niedogodne gdy z przeciwka jechał samochód z dłużycami , lub chciało mnie wyprzedać auto, do tego deszcz. I tak minuta za minutą, korba za korbą aż dojechałem do budynku gminy Brąszewice, gdzie zaplanowałem choć chwilowy postój na nawodnienie i niewielki posiłek. Do obydwu rzeczy posłużyła butelka wody Żywiec mocny gaz.

Klockowy a może modernistyczny(?) budynek urzędu gminy w Brąszewicach © teich
A w międzyczasie deszcz odsunął się gdzieś na północ pozostawiając mokre ulice. Po krótkim "wodopojo-posiłku" nastąpiła jeszcze wizyta w kościele, niestety zamkniętym i dalsza droga do kolejnej gminy do Brzeźnia.

Brąszewice- kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa © teich
Parujący asfalt dawał odczucie ciepła co podnosiło morale, ale niestety pojawiało się pierwsze zmęczenie i jakoś kilometry zaczęły powoli mijać a leśna okolica nie daje takiego poczucia przestrzeni , bo każde mijane setki metrów są do siebie podobne.
Nie mniej z lekkim znudzeniem docieram do kolejnych wsi , aż z daleka pojawia się kościół dominujący na wzgórzu ponad okolicę, to zapewne będzie Brzeźnio i to jest Brzeźnio. Sam kościół na szczęście było otwarty, co pozwoliło zapoznać się z jego wnętrzem. Bardzo ciekawym i bogatym.

Brzeźnio- kościół pw. świętego Idziego © teich

Prezbiterium z ołtarzem kościoła świętego Idziego w Brzeźnie © teich
Ponieważ czas zaczął ubywać w ponadplanowym tempie po wizycie w kościele od razu ruszyłem w drogę powrotną do Złoczewa, jednak zamiast spojrzeć na mapę i wybrać z trzech dróg najkrótszą wybrałem przez przypadek tę najdłuższą dodając do przebiegu dodatkowe 6 może nawet 8 kilometrów przy okazji wpadając w kolejną falę ale tym razem nie deszczu ale mżawki.

Przez Tumidaj na Złoczew, miejscowi by mnie wyśmiali © teich
Po dotarciu do Złoczewa jeszcze krótki objazd atrakcji tej miejscowości, co ciekawe przy rozpogadzającym się niebie i pakujemy się do auta.

Złoczew - dwór Ruszkowskich mający swe początki w XVII wieku © teich

Kościół św. Andrzeja Apostoła w Złoczowie © teich
Choć jestem głodny a parkuję na przeciw jakiegoś baru, z którego wysypują sie kolejni klienci z pojemniczkami jedzenia na wynos to jednak przełamuję poczucie głodu i ruszam w drogę powrotną.
____________________________________________________________________________________________________________________________________
I w zasadzie byłoby na tyle gdyby nie to ,że po zjechaniu w Zgierzu na parking przy sklepiku gdzie urządziłem sobie obiadokolację wsadziłem nos w internet i mapkę serwisu zaliczeń gmin i okazało się ,że pod Skierniewicami mam jedną gminę, która leży całkowicie nie po drodze . Zatem krótka myśl jadziem tam i robim krótki spacer rowerowy po miejscowości gminnej czyli po Godzianowie.

Okazała strzelista bryła kościoła pw. św. Stanisława BM w Godzianowie © teich

Prezbiterium z ołtarzem- kościół w Godzianowie © teich

Fontanna a w tle urząd gminy Godzianów © teich
Zatem dzień zakończyłem jeszcze 2 kilometrami po Godzianowie, ale warto było. Trafiłem na koniec mszy w tutejszym kościele i po niej mogłem swobodnie obejrzeć bogate wnętrze i ku zaskoczeniu odnaleźć wizerunek mojego patrona św. Jacka. Co ciekawe mapka świętych Jacków, milczy o nim, więc mam okazję wzbogacić ten serwis o kolejne miejsce.
- DST 69.00km
- Czas 03:03
- VAVG 22.62km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 2320kcal
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 20 czerwca 2023
Dopracowo
Dziś wyjechałem tylko w koszulce i lekkiej bluzie i było mi wilgotno od początku jazdy. Po pierwsze parująca ziemia i las po drugie "lepkie" ciepłe powietrze. Najważniejsze ,że jest frajda z pedałowania.
Powoli trwa ustalanie grafika urlopowego, miło by było gdyby urlop przyznali oprócz tradycyjnie końca lipca również w ostatnim tygodniu sierpnia, kiedy będzie w Mikołajkach Centralny Zlot Turystów Kolarzy.

Młoda dama z pieskiem w koszyku spotkani pod światłami w Wilanowie. Szyk! © teich
Powoli trwa ustalanie grafika urlopowego, miło by było gdyby urlop przyznali oprócz tradycyjnie końca lipca również w ostatnim tygodniu sierpnia, kiedy będzie w Mikołajkach Centralny Zlot Turystów Kolarzy.

Młoda dama z pieskiem w koszyku spotkani pod światłami w Wilanowie. Szyk! © teich
- DST 31.40km
- Czas 01:35
- VAVG 19.83km/h
- Kalorie 1168kcal
- Sprzęt szatyn Romek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 czerwca 2023
Dopracowo i odpracowo wałem Wisły
Ucieszyło mnie przyjście prawdziwego ciepłego lata i by zapoczątkować sezon rowerowania "wodnego" skusiłem się na powrót do domu po wale Wisły. Nie ciągnąłem jednak do Ciszycy tylko skręciłem w Prętową przy piaskarni w Zawadach. Wisłę widziałem tylko w przesmykach pomiędzy drzewami jedynie na wysokości kępy Wieloryb, gdy wał zbliża się niemal do głównego koryta rzeki.
Po powrocie do domu przy spełnianiu obiadokolacji moją uwagę przykuło zajadłe wycie psa, wyszedłem zainteresowany na balkon a tymczasem na niebie....

Kolega Marecki pokazuje piękne zdjęcia awifauny, a mi udało sie ustrzelić fotkę takiego "ptaszyska" © teich

Majestatyczne dyndanie w przestworazach przypomniało mi piosenkę De Mono "twoje kapelusze, jak statki na niebie" © teich
Zgodnie z informacjami na fejsbuku balon osiadł na polach między Bogatkami a Grochową.
Po powrocie do domu przy spełnianiu obiadokolacji moją uwagę przykuło zajadłe wycie psa, wyszedłem zainteresowany na balkon a tymczasem na niebie....

Kolega Marecki pokazuje piękne zdjęcia awifauny, a mi udało sie ustrzelić fotkę takiego "ptaszyska" © teich

Majestatyczne dyndanie w przestworazach przypomniało mi piosenkę De Mono "twoje kapelusze, jak statki na niebie" © teich
Zgodnie z informacjami na fejsbuku balon osiadł na polach między Bogatkami a Grochową.
- DST 72.00km
- Teren 4.00km
- Czas 03:30
- VAVG 20.57km/h
- Kalorie 2713kcal
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 czerwca 2023
Do i odpracowo
Dzisiejszy dzień był krótszy od najdłuższego dnia roku o jedynie 3 minuty. Poranki są bardzo wczesne, ale ciągle chłodne o 5 rano było ledwie 8 stopni, natomiast dwie godziny później operujące słońce pozwoliło wyskoczyć temperaturze do 18 stopni. W 1/3 drogi trzeba zrobić przerwę termiczną i część ciuchów zdjąć z siebie i wsadzić do bocznych sakiewek.

Przejazd w ciągu ulicy Żołny przez tory dostawcze warszawskiego metra © teich

Przejazd w ciągu ulicy Żołny przez tory dostawcze warszawskiego metra © teich
- DST 39.50km
- Teren 0.50km
- Czas 03:34
- VAVG 11.07km/h
- Kalorie 2618kcal
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 15 czerwca 2023
odpracowo
Wtorek był bezrowerowy bo padało, środa była bezrowerowa bo wyjazd służbowy, a po robocie również padało więc kilka gmin w okolicach Konina nie zostało zaliczonych. W czwartek zatem po odstawieniu samochodu wracałem do domu rowerem z pracy ale nogi jakoś słabo się kręciły. Do tego po głowie cały czas kołatało się wspomnienie wiadomości ,że jego kolega pojechał rowerem do Częstochowy, którą osiągnął po 10 godzinach jazdy. A ja od lat jakoś zbieram się na indywidualną pielgrzymkę rowerową do Częstochowy i dalej pozostaje to jedynie w sferze planów. Jakoś nie mogę ustaliś kiedy w tym roku jest ogólnopolska pielgrzymka turystów kolarzy. Może ktoś ? coś? w tym temacie.

Zachodni wjazd do tunelu POW na Ursynowie © teich

Zachodni wjazd do tunelu POW na Ursynowie © teich
- DST 30.70km
- Czas 01:33
- VAVG 19.81km/h
- Kalorie 1126kcal
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze


