Piątek, 2 czerwca 2017
Kieleckie po raz trzeci
Trasa tym razem trasa wspinaczkowa. Punktem startowym stacja w Skarżysku Kamiennej, punktem docelowym Kuźnia- miejsce gdzie w XXI wieku nie ma (jakże cudownie!) zasięgu żadnego sygnału gsm.. Nie ma pożytku z komórek za to jest super wyżywienie. Kto otworzy link, niech zwróci uwagę na kulinaria.
Podsumowując już na wstępie, Kieleckie w tym rejonie ma bardzo dobre drogi, najlepszy w świecie pomysł prowadzenia dróg rowerowych, piękne panoramy, wymagające podjazdy i szaleńcze zjazdy. Minusem jest duży ruch ciężarówek z naczepowywrotkami i słabe skomunikowanie kolejowe okolic Piaseczna z Kielcami, pomimo, że to jedna linia kolejowa.
Dlatego tym razem, trzecią już peregrynację rowerową po Ziemi Kieleckiej zacząłem (pierwsza, druga) od Skarżyska Kamiennej- ostatniej stacji, do której docierają elektryczki Kolei Mazowieckich ( tanie bilety i darmowy przewóz roweru). W Skarżysku miałbym kilka miejsc do obejrzenia, ale nie lubię już na samym początku tracić czasu na zwiedzanie punktu startowego, dlatego poza pomnikową lokomotywą na dworcu uwieczniam jeszcze na fotce tylko budynek dworca i ruszam na południe gdzie tuż za miastem jest pierwsza premia górska przy pokonywaniu Wału Suchedniowskiego, po krótkiej ale zbyt ambitnej wspinaczce zjazd na maksa do Suchedniowa, w którym nie ma nic by przyciągnąć oko.

Lokomotywa Pt47-13 jako pomnik na dworcy skażyskim © teich

Zabytkowy dworzec W Skarżysku Kamiennej- widok od miasta © teich
Wyłowiłem tylko jednego Nepomuka, o którym nie wiedziałem wcześniej ,że się należy spodziewać, miła zatem niespodzianka. W Suchedniowie skręt na wschód w kierunku Bodzentyna i kolejna wspinaczka. Dla innych wprawnych bikerów pewnie bułka z masłem, mi jednak serce przyspiesza bardzo mocno a podmuchy wiatru na otwartej przestrzeni ( a jak powszechnie wiadomo wiatr w Kieleckim , no wiadomo co robi) dodatkowo utrudniają mozolną jazdę. Miłe jest to, że pomyślano o turystach i przy niektórych pomnikach są całkiem fajne zatoczki by zatrzymać się i podziwiać miłe oku panoramy..

Mauzoleum krwawej pacyfikacji wsi Michniów dokonanej przez Niemców © teich

Widoki, widoki, widoki © teich

W ostatnim planie sinoniebieskie pasmo Łysicy (Święta Katarzyna) i Łysej Góry (Świętego Krzyża) © teich

Rozkosz dla oczu po wysiłku nóg © teich
Po kolejnym takim podjeździe za Wzdołem następuje już tylko jazda w dół. Ale daleki byłem od szaleństwa, akurat ten odcinek asfaltu nie był na najwyższym poziomie (co nie oznacza ,że był zły), a ostre dmuchnięcia z przodu destabilizowały tor jazdy. W innych warunkach może pojechałbym bez naciskania hamulców, niestety tym razem bałem się wywrotki co przy znacznym rozpędzie mogłoby być dramatyczne..

Od Wzdołu zaczyna się zjazd do Bodzentyna © teich

Święty Mikołaj- pamiątka po wiernych obrządku wschodniego © teich
Cały ten zjazd zakończył się wjazdem do Bodzentyna ( po prawej Urząd Miasta, po lewej muzeum i siedziba władz Świętokrzyskiego Parku Narodowego.. W pierwszym byłem po potwierdzenie do książeczki turystycznej , drugi ominąłem wybierając zwiedzenie miasteczka. Nawet na swój sposób klimatyczne, rynek dolny, rynek górny, ruiny zamku, gotycki kościół parafialny pw św. Stanisława (otwarty!!!).

Bodzentyn rynek dolny- kto szuka Nepomucenów ten jednego znajdzie tutaj w cienistym szpalrze drzew © teich

Bodzentyn rynek górny- tu można znaleźć pomnikową postać świętego Floriana © teich

A jeszcze powyżej rynku górnego kościół pw. świętego Stanisława i w tle po lewej ruiny zamku biskupiego © teich

Ciekawe wnętrze wymienionego kościoła © teich
Odpuściłem sobie również temat cmentarzy ,który jest tu kilka do zobaczenia. Po krótkim zwiedzaniu ruszam dalej tym razem z pełną świadomością, że wspinaczka pod Świętą Katarzynę to będzie trudne wyzwanie.
I było. Początkowo jezdnia jest wąska ze sporym ruchem samochodów w kierunku Kielc, za to potem droga to bajka z gładkim asfaltem i obustronnie wydzielonymi pasami do ruchu rowerów, których przy weekendzie jest zapewne duuużo.

Droga marzenie, droga wzór, droga ideał © teich
W Świętej Katarzynie dodatkowo emocje kierowców studzą dwa patrole z radarami, bardzo sprytnie, niby pierwszy minięty i na powrót rura a tu za chwile drugi.
Przy klasztorze w Świętej Katarzynie robię sobie przystanek na zwiedzanie. Tam gdzie nie ma klauzury można swobodnie wejść i zwiedzać, fotografować.

Wnętrze ogólnodostępnego kościoła w klasztorze sióstr bernardynek w Świętej Katarzynie © teich
Tylko wycieczek szkolnych całe mnóstwo- stąd ruszają zdobywać Łysicę- najwyższą kulminację Gór Świętokrzyskich. Po obfotografowaniu kilku miejsc ruszam dalej na południową stronę Łysicy, kontynuując jeszcze podjazd. A po przekroczeniu najwyższego punktu liczne panoramy przywracają nadwątlone siły.

Widoki juz po południowej stronie Łysicy gdzieś w kierunku na Masłów © teich
Jest pięknie- tylko ten wiatr- no ale to Kieleckie. Jeszcze z pół godziny jazdy i zatrzymuję się na kwadrans przy sklepie. Pierwszy posiłek od rana drożdżówka i oranżada jak za Gierka, w butelce 0,33 ml. Świat jest piękny.
Po lekkim opiciu ruszam dalej już nie forsując tempa , przynajmniej tak mi się wydawało , jednak gładkość dróg kusi by gnać na ile pozwala forma co właśnie czynię aż do Huty Nowej tam zaczyna się kolejny podjazd tym razem pod Święty Krzyż.
Nie ma co pisać, na rowerze szosowym jest to umęczenie. Jak dla mnie oczywiście. Pretekst udzielenia pomocy technicznej grupce rowerzystek przyjmuję z radością. Podpompuje im koła przy okazji wyrównuję oddech i uspokajam rozkołatane serce. Przystanek był potrzebny bo jest to w zasadzie ostatnia prosta pod górę do granicy parku. Potem brama i dalszy wjazd ale już bez podmuchów wiatru, którym na przeszkodzie stanęła ściana lasu.. Staram się nie patrzeć do przodu tylko pod koło , tak łatwiej zdobywa się kolejne metry, a po i2000 tychże dojeżdżam do stacji nadajników telewizyjnych stąd już kilkadziesiąt metrów do klasztoru i sanktuarium Świętego Krzyża. W cieniu klasztornych murów zaczynam odczuwać pierwsze pieczenie na rękach i nogach spowodowane jazdą w słońcu. Wiatr mnie wcześniej chłodził i nie czułem tego wcześniej teraz zaczęło się szczypanie.. Spokojnie przechadzam się po całym kompleksie odwiedzając kaplicę Oleśnickich , w której właśnie jest krucyfiks z drewnem Krzyża , na którym zawisł Odkupiciel, zwiedzam muzeum, kościół, wypisuje intencje modlitewne, , potem jeszcze spacer na zewnątrz i przegląd straganów. Tu również mnóstwo wycieczek i harcerzy.

Charakterystyczna wieża telewizyjna na szczycie Łysej Góry- widoczna jest w promieniu wielu kilometrów © teich

Kaplica Oleśnickich na Świętym Krzyżu- tu przechowywane są relikwie Z drewna , na którym ukrzyżowano Chrystusa. Ofiarowane 1000 roku królowi węgierskiemu Stefanowi za sprawą Emeryka trafiły tutaj © teich

Krzyż Ostaszkowski, Katyński i Miednojski przy parkingu na ostatnim podjeździe pod Łysą Górę © teich
Równo o 17-tej siadam na rower i zjeżdżam cały czas z na wpół zaciśniętym hamulcu tylnym. Przede mną długi zjazd do Bielin

Kościół w Bielinach widziany przez perspektywę pól z truskawkami. Po Bielinach były juz powywieszane plakaty zapraszające na święto truskawki © teich
a potem do Makoszyna, w którym planuje kolejne odwiedziny sklepu. W Makoszowie zauważam, że po zjeździe z Bielin jestem niemal na wprost podjazdu do Widełek, nie szukam zatem sklepu tylko jadę dalej , tym razem pokonując ostatni tego dnia podjazd przez Pasmo Orłowskie. Miłe zaskoczenie- gdzie w ubiegłym roku były kocie łby teraz jest bardzo dobra nawierzchnia asfaltowa..

Po pokonaniu Grzbietu Orłowskiego sympatyczny widok na Widełki w późnopopołudniowym lub wczesnowieczornym słońcy © teich Po przejechaniu na stronę Widełek robię telefony do domu, że jest wszystko Ok, za kolejne 3 km nie bedzie już żadnego zasięgu, za to czekają już umówione wcześniej placki kartoflane ze śmietaną a koledzy zapewnili już schłodzone piwo. Teraz tylko prysznic i długie wieczorno nocne Polaków rozmowy.
Życie jest piękne- Kieleckie również.
Podsumowując już na wstępie, Kieleckie w tym rejonie ma bardzo dobre drogi, najlepszy w świecie pomysł prowadzenia dróg rowerowych, piękne panoramy, wymagające podjazdy i szaleńcze zjazdy. Minusem jest duży ruch ciężarówek z naczepowywrotkami i słabe skomunikowanie kolejowe okolic Piaseczna z Kielcami, pomimo, że to jedna linia kolejowa.
Dlatego tym razem, trzecią już peregrynację rowerową po Ziemi Kieleckiej zacząłem (pierwsza, druga) od Skarżyska Kamiennej- ostatniej stacji, do której docierają elektryczki Kolei Mazowieckich ( tanie bilety i darmowy przewóz roweru). W Skarżysku miałbym kilka miejsc do obejrzenia, ale nie lubię już na samym początku tracić czasu na zwiedzanie punktu startowego, dlatego poza pomnikową lokomotywą na dworcu uwieczniam jeszcze na fotce tylko budynek dworca i ruszam na południe gdzie tuż za miastem jest pierwsza premia górska przy pokonywaniu Wału Suchedniowskiego, po krótkiej ale zbyt ambitnej wspinaczce zjazd na maksa do Suchedniowa, w którym nie ma nic by przyciągnąć oko.

Lokomotywa Pt47-13 jako pomnik na dworcy skażyskim © teich

Zabytkowy dworzec W Skarżysku Kamiennej- widok od miasta © teich
Wyłowiłem tylko jednego Nepomuka, o którym nie wiedziałem wcześniej ,że się należy spodziewać, miła zatem niespodzianka. W Suchedniowie skręt na wschód w kierunku Bodzentyna i kolejna wspinaczka. Dla innych wprawnych bikerów pewnie bułka z masłem, mi jednak serce przyspiesza bardzo mocno a podmuchy wiatru na otwartej przestrzeni ( a jak powszechnie wiadomo wiatr w Kieleckim , no wiadomo co robi) dodatkowo utrudniają mozolną jazdę. Miłe jest to, że pomyślano o turystach i przy niektórych pomnikach są całkiem fajne zatoczki by zatrzymać się i podziwiać miłe oku panoramy..

Mauzoleum krwawej pacyfikacji wsi Michniów dokonanej przez Niemców © teich

Widoki, widoki, widoki © teich

W ostatnim planie sinoniebieskie pasmo Łysicy (Święta Katarzyna) i Łysej Góry (Świętego Krzyża) © teich

Rozkosz dla oczu po wysiłku nóg © teich
Po kolejnym takim podjeździe za Wzdołem następuje już tylko jazda w dół. Ale daleki byłem od szaleństwa, akurat ten odcinek asfaltu nie był na najwyższym poziomie (co nie oznacza ,że był zły), a ostre dmuchnięcia z przodu destabilizowały tor jazdy. W innych warunkach może pojechałbym bez naciskania hamulców, niestety tym razem bałem się wywrotki co przy znacznym rozpędzie mogłoby być dramatyczne..

Od Wzdołu zaczyna się zjazd do Bodzentyna © teich

Święty Mikołaj- pamiątka po wiernych obrządku wschodniego © teich
Cały ten zjazd zakończył się wjazdem do Bodzentyna ( po prawej Urząd Miasta, po lewej muzeum i siedziba władz Świętokrzyskiego Parku Narodowego.. W pierwszym byłem po potwierdzenie do książeczki turystycznej , drugi ominąłem wybierając zwiedzenie miasteczka. Nawet na swój sposób klimatyczne, rynek dolny, rynek górny, ruiny zamku, gotycki kościół parafialny pw św. Stanisława (otwarty!!!).

Bodzentyn rynek dolny- kto szuka Nepomucenów ten jednego znajdzie tutaj w cienistym szpalrze drzew © teich

Bodzentyn rynek górny- tu można znaleźć pomnikową postać świętego Floriana © teich

A jeszcze powyżej rynku górnego kościół pw. świętego Stanisława i w tle po lewej ruiny zamku biskupiego © teich

Ciekawe wnętrze wymienionego kościoła © teich
Odpuściłem sobie również temat cmentarzy ,który jest tu kilka do zobaczenia. Po krótkim zwiedzaniu ruszam dalej tym razem z pełną świadomością, że wspinaczka pod Świętą Katarzynę to będzie trudne wyzwanie.
I było. Początkowo jezdnia jest wąska ze sporym ruchem samochodów w kierunku Kielc, za to potem droga to bajka z gładkim asfaltem i obustronnie wydzielonymi pasami do ruchu rowerów, których przy weekendzie jest zapewne duuużo.

Droga marzenie, droga wzór, droga ideał © teich
W Świętej Katarzynie dodatkowo emocje kierowców studzą dwa patrole z radarami, bardzo sprytnie, niby pierwszy minięty i na powrót rura a tu za chwile drugi.
Przy klasztorze w Świętej Katarzynie robię sobie przystanek na zwiedzanie. Tam gdzie nie ma klauzury można swobodnie wejść i zwiedzać, fotografować.

Wnętrze ogólnodostępnego kościoła w klasztorze sióstr bernardynek w Świętej Katarzynie © teich
Tylko wycieczek szkolnych całe mnóstwo- stąd ruszają zdobywać Łysicę- najwyższą kulminację Gór Świętokrzyskich. Po obfotografowaniu kilku miejsc ruszam dalej na południową stronę Łysicy, kontynuując jeszcze podjazd. A po przekroczeniu najwyższego punktu liczne panoramy przywracają nadwątlone siły.

Widoki juz po południowej stronie Łysicy gdzieś w kierunku na Masłów © teich
Jest pięknie- tylko ten wiatr- no ale to Kieleckie. Jeszcze z pół godziny jazdy i zatrzymuję się na kwadrans przy sklepie. Pierwszy posiłek od rana drożdżówka i oranżada jak za Gierka, w butelce 0,33 ml. Świat jest piękny.
Po lekkim opiciu ruszam dalej już nie forsując tempa , przynajmniej tak mi się wydawało , jednak gładkość dróg kusi by gnać na ile pozwala forma co właśnie czynię aż do Huty Nowej tam zaczyna się kolejny podjazd tym razem pod Święty Krzyż.
Nie ma co pisać, na rowerze szosowym jest to umęczenie. Jak dla mnie oczywiście. Pretekst udzielenia pomocy technicznej grupce rowerzystek przyjmuję z radością. Podpompuje im koła przy okazji wyrównuję oddech i uspokajam rozkołatane serce. Przystanek był potrzebny bo jest to w zasadzie ostatnia prosta pod górę do granicy parku. Potem brama i dalszy wjazd ale już bez podmuchów wiatru, którym na przeszkodzie stanęła ściana lasu.. Staram się nie patrzeć do przodu tylko pod koło , tak łatwiej zdobywa się kolejne metry, a po i2000 tychże dojeżdżam do stacji nadajników telewizyjnych stąd już kilkadziesiąt metrów do klasztoru i sanktuarium Świętego Krzyża. W cieniu klasztornych murów zaczynam odczuwać pierwsze pieczenie na rękach i nogach spowodowane jazdą w słońcu. Wiatr mnie wcześniej chłodził i nie czułem tego wcześniej teraz zaczęło się szczypanie.. Spokojnie przechadzam się po całym kompleksie odwiedzając kaplicę Oleśnickich , w której właśnie jest krucyfiks z drewnem Krzyża , na którym zawisł Odkupiciel, zwiedzam muzeum, kościół, wypisuje intencje modlitewne, , potem jeszcze spacer na zewnątrz i przegląd straganów. Tu również mnóstwo wycieczek i harcerzy.

Charakterystyczna wieża telewizyjna na szczycie Łysej Góry- widoczna jest w promieniu wielu kilometrów © teich

Kaplica Oleśnickich na Świętym Krzyżu- tu przechowywane są relikwie Z drewna , na którym ukrzyżowano Chrystusa. Ofiarowane 1000 roku królowi węgierskiemu Stefanowi za sprawą Emeryka trafiły tutaj © teich

Krzyż Ostaszkowski, Katyński i Miednojski przy parkingu na ostatnim podjeździe pod Łysą Górę © teich
Równo o 17-tej siadam na rower i zjeżdżam cały czas z na wpół zaciśniętym hamulcu tylnym. Przede mną długi zjazd do Bielin

Kościół w Bielinach widziany przez perspektywę pól z truskawkami. Po Bielinach były juz powywieszane plakaty zapraszające na święto truskawki © teich
a potem do Makoszyna, w którym planuje kolejne odwiedziny sklepu. W Makoszowie zauważam, że po zjeździe z Bielin jestem niemal na wprost podjazdu do Widełek, nie szukam zatem sklepu tylko jadę dalej , tym razem pokonując ostatni tego dnia podjazd przez Pasmo Orłowskie. Miłe zaskoczenie- gdzie w ubiegłym roku były kocie łby teraz jest bardzo dobra nawierzchnia asfaltowa..

Po pokonaniu Grzbietu Orłowskiego sympatyczny widok na Widełki w późnopopołudniowym lub wczesnowieczornym słońcy © teich Po przejechaniu na stronę Widełek robię telefony do domu, że jest wszystko Ok, za kolejne 3 km nie bedzie już żadnego zasięgu, za to czekają już umówione wcześniej placki kartoflane ze śmietaną a koledzy zapewnili już schłodzone piwo. Teraz tylko prysznic i długie wieczorno nocne Polaków rozmowy.
Życie jest piękne- Kieleckie również.
- DST 111.00km
- Czas 06:25
- VAVG 17.30km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 1060m
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 1 czerwca 2017
Hallo Gibraltar
Oh, co to był za
wietrzny dzień, w obydwie strony wiało mocno i uciążliwie . Najczęściej z boku,
czasami po zmianie kierunku jazdy prosto w twarz . Do tego ogarniające uczucie
chłodu, aż budzi moje zdziwienie, że byli tacy rowerzyści co jechali na krótki
rękaw, mi w koszulce termoaktywnej i trykocie z rękawami było chłodno.
Około 3 km przed domem słyszę ,donośny dźwięk dzwonka telefonu. Miła niespodzianka- to córka właśnie dzwoni z całodniowej wycieczki po Gibraltarze. Wrażeń całe mnóstwo, rozmowy na 3 kwadranse zdążyłem jeszcze złożyć życzenia z okazji dnia dziecka i słyszę wezwania na wachtę.
Pomyślny wiatrów Pogorio-za wami Morze Śródziemne, przed wami Atlantyk. Do usłyszenia w Lizbonie.

Świat widziany przez bursztynowe okulary jest pełen słońca © teich

W drogę po przygodę życia © teich

Każdy może na morze © teich

Uczestnicy rejsu Katolickiej Szkoły pod Żaglami- wyjazd dwa tygodnie temu © teich
Około 3 km przed domem słyszę ,donośny dźwięk dzwonka telefonu. Miła niespodzianka- to córka właśnie dzwoni z całodniowej wycieczki po Gibraltarze. Wrażeń całe mnóstwo, rozmowy na 3 kwadranse zdążyłem jeszcze złożyć życzenia z okazji dnia dziecka i słyszę wezwania na wachtę.
Pomyślny wiatrów Pogorio-za wami Morze Śródziemne, przed wami Atlantyk. Do usłyszenia w Lizbonie.

Świat widziany przez bursztynowe okulary jest pełen słońca © teich

W drogę po przygodę życia © teich

Każdy może na morze © teich

Uczestnicy rejsu Katolickiej Szkoły pod Żaglami- wyjazd dwa tygodnie temu © teich
- DST 65.00km
- Czas 03:03
- VAVG 21.31km/h
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 31 maja 2017
Veturilowanie
Od czasu do czasu mam okazję wykorzystywać rower miejski w
zastępstwie miejskiej komunikacji. Zwykle mijam po drodze klika stacji Veturilo
i zaobserwowałem, ze są takie, które świecą pustkamii takie, które są wprost oblepione rowerami.
W zasadzie od przybytku głowa nie boli,tyle, że gdyby część tych rowerów rozlokować pomiędzy stacje , które są
permanentnie puste przyniosłyby one korzyść zarówno operatorowi jak również
klientom. Z moich obserwacji wynika, że np. rowery bardzo poszukiwane są na
stacja Poleczki/ Puławska,Wilanowska/Niepodległości,
Woronicza/Niepodległości i zapewne wielu innych. Natomiast zawsze pełno jest
rowerów pod Sadyba Best Mall czy na rogu Sobieskiego i Wilanowskiej. Stamtąd
jest właśnie poniższe zdjęcie.

Na rogu Sobieckiego i Wilanowskiej tłoczno od rowerów © teich
Next Biku w drodze zaawansowanej elektroniki zrób sobie statystki i dokonuj przesunięć rowerów w ciągu dnia.

Na rogu Sobieckiego i Wilanowskiej tłoczno od rowerów © teich
Next Biku w drodze zaawansowanej elektroniki zrób sobie statystki i dokonuj przesunięć rowerów w ciągu dnia.
- DST 12.00km
- Czas 00:52
- VAVG 13.85km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Pożyczak
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 maja 2017
Do i odpracowo
Dziś byłem świadkiem jak na najszybszym pasie trzypasmówki kierowca cofał do miniętego zjazdu do auchana. Skrajna głupota, jeden z nadjeżdżających ratował się awaryjnym hamowaniem z ogromnym piskiem kół.
- DST 63.00km
- Czas 03:07
- VAVG 20.21km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 29 maja 2017
Do i odpracowo
Ten maj będzie miał największy przebieg w historii, odkąd skrzętnie notuję przejechane kilometry. Od dziś z przodu mam nowa oponę, stara (półroczna) została przecięta na boku i generowała kolejne dziurawe dętki. Tym razem z przodu Maxxis Detonator.
- DST 59.00km
- Czas 02:33
- VAVG 23.14km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 28 maja 2017
Nieudany wypad niedzielny
Planowałem ok 80 km, ale dziura w dętce zakończyła wyjazd po 15 km.A pogoda była taka piękna.
- DST 15.00km
- Czas 00:42
- VAVG 21.43km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 maja 2017
Do i deszczowo odpracowo
Na dzień dobry przebiłem dętkę tuż przed wjazdem do firmy, użyłem więc zapasowej , którą wożę od początku sezonu, potem uświadomiono mnie, że po południu będzie padać. Zaczęło już wcześniej ale ok 14 się rozjaśniło i nawet ociepliło , była więc nadzieja na powrót w suchym. Potem ok 16.30 przyszła druga fala , która mnie złapała na Sobieskiego, Do Powsina jechałem tak jak byłem ubrany wychodząc z firmy czyli na krótko, w Powsinie na przystanku autobusowym założyłem dodatkową bluze i kurteczkę p/deszcz. ale pod kurtka i tak byłem mokry. buty przemoczyłem dokumentnie w Konstancinie, gdzie złapała mnie jakiś szczególnie nasilony opad. Swoje zrobiła też woda z kałuż. Generalnie morale było wysokie, więc nawet w mokrym i o chłodzie dojechałem do domu, potem gorący prysznic i życie się toczy.

Na zdjęciu tego nie widać, ale niebo zrobiło się ciemno szare, rozpoczął się intensywny deszcz © teich

Na zdjęciu tego nie widać, ale niebo zrobiło się ciemno szare, rozpoczął się intensywny deszcz © teich
- DST 65.00km
- Czas 03:18
- VAVG 19.70km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 23 maja 2017
do i odpracowo
Bardzo nieprzyjemny początek dnia. Włam do firmy, Sprzątanie i czyszczenie i nic nie można naprawić póki nie będzie oględziny ubezpieczyciela

Włąmywacze wybrali droge przez roletę i okno. Tędy własnie weszli © teich
Monitoring nagrał całe zdarzenie . Łącznie byli we wnętrzu 3 minuty i 40 sekund, strat zrobili na ok 30 000.Sejfowi nie dali rady.
Ochrona była w 12 minucie, powinna być w piątej.
Po południu powrót w miłym ciepłym majowym powietrzu.

Cmentarz powstańców Warszawy , historycznie pierwszy z utworzonych © teich

Pałac w Bielawie, biel aż razi © teich

Staw przy dawnej papierni w Mirkowie został zrewitalizowany. Mieści się na nim m.in.wyciąg nart wodnych © teich

Włąmywacze wybrali droge przez roletę i okno. Tędy własnie weszli © teich
Monitoring nagrał całe zdarzenie . Łącznie byli we wnętrzu 3 minuty i 40 sekund, strat zrobili na ok 30 000.Sejfowi nie dali rady.
Ochrona była w 12 minucie, powinna być w piątej.
Po południu powrót w miłym ciepłym majowym powietrzu.

Cmentarz powstańców Warszawy , historycznie pierwszy z utworzonych © teich

Pałac w Bielawie, biel aż razi © teich

Staw przy dawnej papierni w Mirkowie został zrewitalizowany. Mieści się na nim m.in.wyciąg nart wodnych © teich
- DST 70.00km
- Czas 03:16
- VAVG 21.43km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 22 maja 2017
do i odpracowo
Im cieplej tym więcej rowerzystów, na szczęście wielu z nich nie wjeżdża na jezdnie tylko korzysta z chodników.

Trwa napełnianie wodą stawów żabienieckich © teich

Zakończenie prac przy przejeździe kolejowym Żabieniec-Jesówka coraz bliżej © teich

Trwa napełnianie wodą stawów żabienieckich © teich

Zakończenie prac przy przejeździe kolejowym Żabieniec-Jesówka coraz bliżej © teich
- DST 72.00km
- Czas 03:27
- VAVG 20.87km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 maja 2017
veturilowo
Pełnia rozkwitu kasztanowców w Warszawie. Poza tym tyle słońca w całym mieście.

Jeziorko Czerniakowskie w porannym słońcu © teich
Ciepła aura sprawiła wysyp rowerzystów, co prowadzi czasem do konfliktowych sytuacji , zwłaszcza gdy na chodniku pieszo rowerowym spotykają się bezmyślny ścigant z równie beztroskim rowerzystom lub mającym kłopoty z postrzeganiem otoczenia emerytem. Wczoraj widziałem dwie takie sytuacje gdy doszło do spotkania lawirującego na pełnej szybkości ściganta z beztroskim zasłuchanym szpanerem i arcygłupiego ściganta z powoli z wyraźnym trudem przemieszczającym się dziadkiem.
A u zbiegu Powsińskiej i Bonifacego trzecia najbardziej drastyczna sytuacja -rowerzysta mijający po prawej stronie przy chodniku samochody oczekujące na czerwonym świetle złapał glebę gdy z jednego z samochodów chciała wysiąść panienka. Nie wiem czy doszło do fizycznego spotkania z otwartymi drzwiami auta, czy to był manewr ratunkowy, ale gość podniósł się wyraźnie obolały. Zrobiło się miło , słonecznie, ciepło i niebezpiecznie.

Jeziorko Czerniakowskie w porannym słońcu © teich
Ciepła aura sprawiła wysyp rowerzystów, co prowadzi czasem do konfliktowych sytuacji , zwłaszcza gdy na chodniku pieszo rowerowym spotykają się bezmyślny ścigant z równie beztroskim rowerzystom lub mającym kłopoty z postrzeganiem otoczenia emerytem. Wczoraj widziałem dwie takie sytuacje gdy doszło do spotkania lawirującego na pełnej szybkości ściganta z beztroskim zasłuchanym szpanerem i arcygłupiego ściganta z powoli z wyraźnym trudem przemieszczającym się dziadkiem.
A u zbiegu Powsińskiej i Bonifacego trzecia najbardziej drastyczna sytuacja -rowerzysta mijający po prawej stronie przy chodniku samochody oczekujące na czerwonym świetle złapał glebę gdy z jednego z samochodów chciała wysiąść panienka. Nie wiem czy doszło do fizycznego spotkania z otwartymi drzwiami auta, czy to był manewr ratunkowy, ale gość podniósł się wyraźnie obolały. Zrobiło się miło , słonecznie, ciepło i niebezpiecznie.
- DST 11.00km
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Pożyczak
- Aktywność Jazda na rowerze


