Informacje

  • Wszystkie kilometry: 51765.75 km
  • Km w terenie: 3789.50 km (7.32%)
  • Czas na rowerze: 104d 01h 30m
  • Prędkość średnia: 19.19 km/h
  • Suma w górę: 10107 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy teich.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

znasz li ten kraj

Dystans całkowity:2396.50 km (w terenie 201.20 km; 8.40%)
Czas w ruchu:110:23
Średnia prędkość:17.21 km/h
Maksymalna prędkość:48.40 km/h
Suma podjazdów:2196 m
Maks. tętno maksymalne:169 (94 %)
Maks. tętno średnie:125 (0 %)
Suma kalorii:29890 kcal
Liczba aktywności:47
Średnio na aktywność:50.99 km i 3h 20m
Więcej statystyk
Czwartek, 18 maja 2023 Kategoria znasz li ten kraj

Kołem po Kole

Bardzo długo trwały moje obowiązki pracownicze w Głogowie, a potem dołożyłem jeszcze serwis w Przeźmierowie i summa sumarum znów starczyło tylko czasu by wyjąć koło ( po ślunsku rower) i zrobić krótki objazd Koła. Objazd krótki bo godzina była już późna a do domu jeszcze dwie setki kilometrów.
Warta od której zakoli wzięła się nazwa miasta Koło
Warta od której zakoli wzięła się nazwa miasta Koło © teich
Ratusz miejski w Kole
Ratusz miejski w Kole © teich
Kościół świętego Krzyża w Kole
Kościół świętego Krzyża w Kole © teich
Fasada kościoła  Bernardynów
Fasada kościoła Bernardynów © teich
  • DST 4.00km
  • Czas 00:22
  • VAVG 10.91km/h
  • Kalorie 161kcal
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 maja 2023 Kategoria znasz li ten kraj

Góra i Głogów- objazdy miejskie

Podczas wyjazdu służbowego miałem skrupulatnie zaplanowana traskę rowerową na gminy pogranicza śląskiego i opolskiego. Niestety deszcz rozwalił plan. Trzeba było przemieścić się na rubieże Dolnego Śląska gdzie popołudniowe rozpogodzenie pozwoliło poświęcić chociaż kilka kwadransów na miast Góra oraz miejsce noclegu czyli Głogów.
Góra - ciekawe ale zaniedbane kamienice
Góra - ciekawe ale zaniedbane kamienice © teich
Mury miejskie w dużej części oplatają stare założenie miasta.
Mury miejskie w dużej części oplatają stare założenie miasta. © teich
Góra - Pasaż w ciągu ulicy Piłsudskiego
Góra - Pasaż w ciągu ulicy Piłsudskiego © teich
Głogów widziany z prawego brzegu Odry
Głogów widziany z prawego brzegu Odry © teich
Staromiejska część Głogowa widziana z błoni nadodrzańskich
Staromiejska część Głogowa widziana z błoni nadodrzańskich © teich
W 2023 przywrócono połączenia kolejowe do Głogowa
W 2023 przywrócono połączenia kolejowe do Głogowa © teich
  • DST 13.30km
  • Czas 01:32
  • VAVG 8.67km/h
  • Kalorie 583kcal
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 5 maja 2023 Kategoria znasz li ten kraj

Zapuszczamy się w puszczę. Kampinoską puszczę.

Póki nie kupiłem sobie roweru pozwalającego śmielej zapuszczać się w teren to raczej unikałem tematu Puszczy Kampinoskiej. Owszem zdarzyło się raz zrobić pętelkę z  Lipkowa, ale jakoś tak mało na niej poczułem klimatu puszczańskiego. Tym razem wypuściliśmy się razem na zielony szlak rowerowy od Granicy do Posady Łubiec , który w naszej ocenie miał tchnąć w nas dzikość lasu. I prawdę powiedziawszy byliśmy usatysfakcjonowanie. Widokami, przyrodą klimatem, zielem jeszcze nie kwitnących konwalii i całymi połaciami jeszcze nie owocujących jagodzin. I w mojej ocenie creme de la creme - rezerwat Zamczysko z resztkami średniowiecznego grodu. Absolutnie warto było.
Zielony szlak rowerowy przez puszczę.
Zielony szlak rowerowy przez puszczę. © teich
Konwalia majowa na tydzień przed pełnym zakwitem
Konwalia majowa na tydzień przed pełnym zakwitem © teich
Parking rowerowy pod Zamczyskiem
Parking rowerowy pod Zamczyskiem © teich
Uroczysko Pożary - bagna, mokradła, biele, trzęsawiska
Uroczysko Pożary - bagna, mokradła, biele, trzęsawiska © teich
Obszar Ochrony Ścisłej Zamczysko
Obszar Ochrony Ścisłej Zamczysko © teich
  • DST 28.00km
  • Teren 17.30km
  • Czas 02:58
  • VAVG 9.44km/h
  • Kalorie 1095kcal
  • Sprzęt szatyn Romek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 13 października 2022 Kategoria znasz li ten kraj

Liźnięcie Roztocza

Przyjechałem do pracy ale byłem jeszcze przed kierownikiem budowy , więc godzinkę poświęciłem na przejażdżkę po okolicy. Niewiele kilometrów ale trzy gminy wpadły do kolekcji.. Piękne tereny w październikowym słońcu. Kiedyś wypadałoby przyjechać, ale kiedy gdy projekt  wzdłuż Wisły ledwie ruszony?
Wstaje nowy dzień
Wstaje nowy dzień © teich
Kadr wypłaszcza piękne pofalowanie terenu. Gdzieś pomiędzy Godziszowem a Branewem
Kadr wypłaszcza piękne pofalowanie terenu. Gdzieś pomiędzy Godziszowem a Branewem © teich
  • DST 12.00km
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 września 2022 Kategoria znasz li ten kraj

Do centrum Gdańska

Po wczorajszej jeździe po Wyspie Sobieszewskiej dziś wypuściliśmy się do centrum Gdańska. Wśród atrakcji oprócz wizyty na Długim Targu, równie długim Długim Pobrzeżu, Ołowiance i Wyspie Spichrzów skorzystaliśmy z odwiedzenia Muzeum Ratusza Głównego Miasta Gdańska. Bardzo ładne wystroje niektórych pomieszczeń, śmiechu wart ołtarzyk Adamowicza i jawnie stronnicza wystawa czasowa o biednych Niemcach gdańskich całkowicie zaspokoiły moją ciekawość odwiedzenia kolejnych muzeów.
Takie Żuławy znam z dzieciństwa i młodości
Takie Żuławy znam z dzieciństwa i młodości © teich
Nie korzystaliśmy ze skrótów, trzymaliśmy się asfaltowej ścieżki dla rowerów wytyczonej obok drogi nr 501
Nie korzystaliśmy ze skrótów, trzymaliśmy się asfaltowej ścieżki dla rowerów wytyczonej obok drogi nr 501 © teich
Być w Gdańsku i nie widzieć Neptuna to jak być w Brukseli ni nie zobaczyć siusiającego chłopca
Być w Gdańsku i nie widzieć Neptuna to jak być w Brukseli ni nie zobaczyć siusiającego chłopca © teich
Długi Targ, takie gdańskie Krupówki
Długi Targ, takie gdańskie Krupówki © teich
  • DST 40.50km
  • Teren 6.00km
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Pożyczak
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 25 września 2022 Kategoria znasz li ten kraj

Na koniec Wisły

Jednym z naprawdę wyjątkowych miejsc na wschód od Gdańska  jest rezerwat Mewia Łacha i przyległy do niego ujściowy odcinek Wisły, korzystając z pięknej słonecznej pogody ruszyliśmy odwiedzić obydwa miejsca poruszając się szlakiem niebieskim , który wyznakowuje pętlę dookoła Wyspy Sobieszewskiej. Jego przebieg jest bardzo dogodny i jeśli nie prowadzi techniczną drogą leśną to prowadzi duktem , ścieżką asfaltową lub ulicą o znikomym ( we wrześniu) ruchu samochodów.
Niebieski szlak pieszy i niebieki szlak rowerowy przez las między leśniczówką Orle i przekopem Wisły
Niebieski szlak pieszy i niebieki szlak rowerowy przez las między leśniczówką Orle i przekopem Wisły © teich
A po bokach zielone wydmy
A po bokach zielone wydmy © teich
Widok na końcowy odcinek przekopu Wisły, widoczna tabliczka kilometrażu z cyfrą 941, przedostatnia, ostatnia to 942
Widok na końcowy odcinek przekopu Wisły, widoczna tabliczka kilometrażu z cyfrą 941, przedostatnia, ostatnia to 942 © teich
Od tego miejsca poruszaliśmy się pieszo prowadząc rowery po niezliczonych połaciach piasku, na którym licznie owocowały dzikie róże. Opłacało się gdyż po drodze odwiedziliśmy dwie wieże obserwacyjne, jednak nie mając pojęcia odnośnie  ptaków, nawet po zaznajomieniu się z tablicami informacyjnymi, skoncentrowaliśmy się na chłonięciu dzikiej przyrody. Jak na polskie warunki naprawdę dzikiej. W pewnym miejscu piaskową ścieżkę przegradza szlaban z zakazem wstępu w trosce byśmy nie utonęli, jednak nikt tego nie przestrzegał, Nie dziwię się, skoro dwa lata podsycania atmosfery śmierci czającej się za każdym rogiem z powodu sars-covu stępiło całkowicie wiarę w prawdziwość zagrożęń.
Poszliśmy i my zostawiając zapięte rowery i ciążące nam w piasku buty. 
Tu Wisła kończy swój ponad 1000 kilometrowy bieg.
Tu Wisła kończy swój ponad 1000 kilometrowy bieg. © teich
Kolejne krajoznawcze pragnienie zostało spełnione. Choć byłem już w tym miejscu ale od strony Mikoszewa. Jednak tam blokada w poprzek betonowej główki nie pozwala na dojście do absolutnego końca. Od strony Świbna jest to jak najbardziej możliwe. Co ciekawe mieliśmy okazję przyjrzeć się baraszkującym fokom, a właściwiej to one przyglądały się nam z odległości nie większej niż 15 metrów. Chyba zostały już nauczone, że od ludzi można otrzymać jakiś kąsek. Wycof po kamiennej opasce lewego brzegu do miejsca z 3 fotki, a stąd już wygodną ścieżką przez las w okolice przyczółku promowego w Świbnie. przy okazji przepraszam za podpisy pod dwoma poniższymi zdjęciami, w obydwu wypadkach chodzi o Świbno nie o Sobieszewo, które jest w głębi wyspy.
Wiślana trasa rowerowa po stronie Sobieszewa
Wiślana trasa rowerowa po stronie Sobieszewa © teich
Widok na przeprawę promową Sobieszewo -Mikoszewo
Widok na przeprawę promową Sobieszewo -Mikoszewo © teich
Od Świbna aż po most na śluzie Przegalina i dalej aż po Cedry Małe prowadzi wygodna asfaltowa ścieżka rowerowa.. Myśmy skorzystali jedynie do mostu na śluzie a dalej ruszyliśmy lokalną drogą wzdłuż Martwej Wisły.
Wejście do śluzy Przegalina, w oddali widać początek odcinka przekopu.
Wejście do śluzy Przegalina, w oddali widać początek odcinka przekopu. © teich
Wzdłuż Martwej Wisły
Wzdłuż Martwej Wisły © teich
Zakończenie rowerowej eskapady miało miejsce na parkingu przed hotelem Orle, wywodzącego swą nazwę od leśniczówki, a podobno również od miejsca gniazdowania bieików.
  • DST 25.00km
  • Teren 7.00km
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Pożyczak
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 9 września 2022 Kategoria znasz li ten kraj

Płynie Wisła płynie po polskiej krainie - dokończenie etapu 2

Drugi etap był zaplanowany od Skoczowa przez Strumień, Goczałkowice, Grzawę, Brzeszcze do Oświęcimia.
Nagłe pogorszenie pogody spowodowało ,że utknąłem wtedy na ponad godzinę w Goczałkowicach, a niebo nie dawało nadziei na polepszenie warunków atmosferycznych. Z drugiego etapu zrobiła się zatem połówka. 
W ostatnim tygodniu znów pojawiło się zlecenie, tym razem w Dąbrowie Górniczej na Tucznawie. Co miałem zaplanowane do zrobienia w dwa dni z wielkim poświęceniem zrobiłem w dzień i kilka porannych godzin piątku i dzięki temu wygospodarowany czas mogłem przeznaczyć na dokończenie tego co zacząłem w ostatnich dniach czerwca.
Pociągiem udałem się do Goczałkowic i stamtąd już pełen energii ruszyłem z biegiem Wisły.
Peron w Goczałkowicach tym razem wita mnie słońcem zza chmur.
Peron w Goczałkowicach tym razem wita mnie słońcem zza chmur. © teich
Z biegiem Wisły to może zbyt dużo powiedziane, bo w pewnym oddaleniu od niej, ale najbliższym punktem kontrolnym był kościół w Grzawie i nie chciało mi się przejeżdżać na prawy brzeg i jechać przez Czechowice, a głównie przez tereny przemysłowo kopalniane Czechowic, by potem szukać jakiegoś małego mostku by znów powrócić na lewy brzeg.
Dobrze się nie rozpędziłem gdy już byłem na rozstajach w Rudołtowicach, skąd pamiętałem by polną droga kierować się na Grzawę. Tuż za rozstajami widziałem ,że posila się grupa ze 20 kolarzy, przyszło mi do głowy by potwierdzić u nich dalszy przebieg trasy i okazało się ,że nic mi nie podpowiedzą, bo oni po polsku ani trochę. Ale łamanym angielskim dowiedziałem się ,że oni również jadą  w tym samym kierunku ale do Krakowa. Podziękowałem jak umiałem za propozycję posilenia się i napicia i pojechałem pierwszy. Za kilkaset metrów okazało się ,że trzeba przypomnieć sobie pedałowanie po podjazdach by wjechać na wysoki brzeg  pradoliny Wisły.
Na wojewódzkiej  Pszczyna- Brzeszcze - Oświęcim powitał mnie spory ruch ciężarówek, kilka niestety wyprzedzało mnie z minimalnym odstępem i zrobiło mi się nieco cieplej, ale dosłownie po kilku minutach najpierw ujrzałem zabudowania OSP w Grzawie, a potem kierunkowskaz w bok pokazujący dojazd do drewnianego kościoła pw św. Jana Chrzciciela.
Po kilku fotkach pojechałem do gminy Miedźna by podbić książeczkę turystyczną, a tam miła pani powiedziała, że kilometr w bok jest kolejny kościół drewniany w Miedźnej kolejny kilometr w przód kolejny kościół drewniany pw. św. Barbary w Górze.. Słowa te zachęciły i zaciekawiły mnie na tyle, że musiałem wykorzystać okazję i  obejrzeć obydwa. Co mnie miło zaskoczyło , obydwa kościoły miały otwarte wejście do kruchty i można było zobaczyć interesujące wnętrza.
Kościół pw. ścięcia św. Jana w Grzawie gm. Miedźna
Kościół pw. ścięcia św. Jana w Grzawie gm. Miedźna © teich
Kościół pw. św. Klemensa w Miedźnej
Kościół pw. św. Klemensa w Miedźnej © teich
Wnętrze kościoła w Miedźnej
Wnętrze kościoła w Miedźnej © teich
Kościół pw. św. Barbary w Górze gm. Miedżna
Kościół pw. św. Barbary w Górze gm. Miedżna © teich
Wnętrze kościoła pw. św Barbary w Górze, który pełni już chyba tylko funkcję kaplicy cmentarnej.
Wnętrze kościoła pw. św Barbary w Górze, który pełni już chyba tylko funkcję kaplicy cmentarnej. © teich
Po obejrzeniu kościoła w Górze ruszyłem dalej, by za chwilę przekroczyć mostem na Wiśle (widzianej pierwszy raz tego dnia) granicę województwa śląskiego i małopolskiego.
Dalsza droga prowadziła przez Brzeszcze do Oświęcimia.
Wisła płynąca pod mostem łączącym Górę i Śląsk (lewy brzeg) oraz Brzeszcze już w Małopolsce.
Wisła płynąca pod mostem łączącym Górę i Śląsk (lewy brzeg) oraz Brzeszcze już w Małopolsce. © teich
W Brzeszczach jeszcze rzut oka na kościół pw. św. Urbana oraz bokiem tamtejszej kopalni udałem się w planach przez Harmęże do Oświęcimia.
Kościół pw. św. Urbana w Brzeszczach
Kościół pw. św. Urbana w Brzeszczach © teich
Wnętrze kościoła pw. św. Urbana w Brzeszczach
Wnętrze kościoła pw. św. Urbana w Brzeszczach © teich
Wieża wyciągowa kopalni Brzeszcze
Wieża wyciągowa kopalni Brzeszcze © teich
Niestety remont przejazdu pod torami kolejowymi skierował mnie na objazd drogą wojewódzką bezpośrednio do Oświęcimia. Droga krótsza, ale to znów ten sam ruch ciężarówek i gęsty osobówek. Jak tylko była możliwość natychmiast zjechałem na ścieżkę rowerową i dalej już w kierunku obozów koncentracyjnych. Pomimo, że już po wakacjach to jednak bardzo wielu turystów chcących zobaczyć te miejsca ludzkich tragedii.
Tor dojazdowy do obozu w Brzezince.
Tor dojazdowy do obozu w Brzezince. © teich
Nie oglądałem od środka. Byłem kiedyś na Majdanku i w Sztutowie, nie byłem aż tak ciekawy jak tutaj wyglądała najgorsza z możliwych twarz socjalistów niemieckich.
Spod Brzezinki pojechałem jeszcze na ujście Przemszy do Wisły czyli zerowy kilometr Wisły od którego liczy się jej bieg jako rzeki żeglownej. Tak więc po przejechaniu  107 kilometrów osiągnąłem punkt zerowy Wisły.
Dojechałem do kilometra zerowego Wisły, teraz już nadbrzeżne słupki będą mi pokazywać jak daleko odjechałem od ujścia Przemszy
Dojechałem do kilometra zerowego Wisły, teraz już nadbrzeżne słupki będą mi pokazywać jak daleko odjechałem od ujścia Przemszy © teich
Wisła tuż po połączeniu z Przemszą , w oddali kominy zakładów chemicznych w Oświęcimiu Dworach
Wisła tuż po połączeniu z Przemszą , w oddali kominy zakładów chemicznych w Oświęcimiu Dworach © teich
Godzina nie była jeszcze późna i w głowie zaświtała myśl by pociągnąć jeszcze  do Zatoru, szczególnie ,że przejeżdżałem przez miejsce gdzie zaczyna się małopolski odcinek Wiślanej Drogi Rowerowej, a to co widziałem zapowiadało superkomfortową jazdę. Choć z Oświęcimia do Zatoru jest 16 km, to wzdłuż meandrującej Wisły okazało się to coś ponad 20 kilometrów. Ale jazda stanowiła czystą przyjemność.
Początek Małopolskiej Wiślanej Trasy Rowerowej
Początek Małopolskiej Wiślanej Trasy Rowerowej © teich
Taką ścieżką jedzie się podobno ( mam nadzieję to sprawdzić) aż po Szczuczyn
Taką ścieżką jedzie się podobno ( mam nadzieję to sprawdzić) aż po Szczuczyn © teich
Pod Zatorem przeprawiam się znów na drugi brzeg Wisły po moście nad śluzą Podolsze i dalej na rynek w Zatorze. Tam jeszcze fotki z kościołem pw. św. Jerzego w roli głównej oraz kilka fotek położonego tuż obok książęcego zamku.
Przed miejscowością  Podolsze Wisła została przegrodzona jazem i elektrownią wodną Smolice, ruch statków jest możliwy przez śluzę i kanał po prawej stronie Wisły
Przed miejscowością Podolsze Wisła została przegrodzona jazem i elektrownią wodną Smolice, ruch statków jest możliwy przez śluzę i kanał po prawej stronie Wisły © teichWejście do śluzy Podolszyn od strony górnej wody
Wejście do śluzy Podolszyn od strony górnej wody © teich
Zator - kościół pw. świętych  Wojciecha i Jerzego w głębi słabo widoczny na zdjęciu  zamek książęcy
Zator - kościół pw. świętych Wojciecha i Jerzego w głębi słabo widoczny na zdjęciu zamek książęcy © teich
A do Oświęcimia powrót drogą krajową 44, której również nie polecam ze względu na liczne samochody ciężarowe i brak asfaltowego pobocza..
Zakończenie w Oświęcimiu na przystanku autobusów do Tychów
Usatysfakcjonowanie  tym etapem maksymalne.  Tego mi trzeba było.
Przy okazji dopisania paru gmin okazało się , że wylądowałem na niechlubnym 666 miejscu w zestawieniu zdobywców gmin.
Po tej wycieczce wskoczyłem na niechlubne miejsce nr 666 w zestawieniu
Po tej wycieczce wskoczyłem na niechlubne miejsce nr 666 w zestawieniu "Zaliczgmine" © teich

  • DST 75.30km
  • Teren 1.00km
  • Czas 04:12
  • VAVG 17.93km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 1 września 2022 Kategoria wwsW, znasz li ten kraj

Odpracowo - parki Warszawy

Jakoś tak , coś mi szeptało w tyle głowy ,że to chyba ostatni możliwość przejechania się w miarę komfortowo ( znaczy jeszcze za widnego i jeszcze w znośnej temperaturze i jeszcze bez nadmiaru wilgoci) po Warszawie by dopisać kilka kolejnych zbiorników wodnych. Aż tak bardzo nie byłem zmotywowany by wracać przez Bielany, w zastępstwie wybrałem kilka parków w Śródmieściu, w których stawy są elementami kształtowania krajobrazu. Na pierwszy ogień poszedł park Kazimierzowski, o którym kiedyś czytałem ,że jest tam niewielkie oczko wodne. Wybór o tyle łatwy, że z Wilanowa prowadzi długa, jasna prosta, szeroka jak morze trasa rowerowa. I choć z zapisków wiedziałem ,że w okolicy Mostu Poniatowskiego jest jakaś nie odwiedzona przeze mnie tablica Tchorka i choć się rozglądałem na lewo i prawo, to dalej jej nie odkryłem. Trzeba chyba wybrać się specjalnie , a nie przy okazji. W okolicach Mostu Świętokrzyskiego wbiłem się w ulice Topiel, by po kilkudziesięciu metrach dojechać do niewielkiego stawiku, czy może raczej oczka wodnego w Parku Kazimierzowskim.
Oczko wodne w Parku Kazimierzowskim
Oczko wodne w Parku Kazimierzowskim © teich
Tak mnie uciszyło ,że stawik jest od strony, od której dojechałem, że zapomniałem przejechać się wielce znaczącą historycznie dla cyklistów uliczką Dynasy. Zamiast Dynasów pojechałem na kryterium karowej by tamtędy przebić się na Trakt Królewski i dalej do Ogrodu Saskiego, oczywiście przez główną płaszczyznę Placu Saskiego  z małym zdjęciem świeżych wieńców złożonych na Grobie Nieznanego  Żołnierza.
Widok z Placu Piłsudskiego na warszawskie city
Widok z Placu Piłsudskiego na warszawskie city © teich
Grób nieznanego żołnierza w 83 rocznicę wybuchu wojny
Grób nieznanego żołnierza w 83 rocznicę wybuchu wojny © teich
Świeże wieńce złożone na grobie nieznanego żołnierza
Świeże wieńce złożone na grobie nieznanego żołnierza © teich
Stąd już kilkadziesiąt metrów do Stawu Saskiego, kolejnej wody do mojej kolekcji.
Staw w Parku Saskim z budynkiem wodozbioru na sztucznym wzgórzu
Staw w Parku Saskim z budynkiem wodozbioru na sztucznym wzgórzu © teich
W tej samej okolicy zaplanowane miałem również odwiedzenie kościoła świętego Antoniego Padewskiego, którego brakowało mi do kolekcji kościołów dekanatu śródmiejskiego. Na jego zwiedzenie poświęciłem kilka minut, choć sam kościół jest na tyle bogaty w sztukę sakralną ,że konieczne będzie powtórne jego odwiedzenie.
Widok na błękitny wieżowiec z placu przed kościołem na Senatorskiej
Widok na błękitny wieżowiec z placu przed kościołem na Senatorskiej © teich
Kościół pw. św. Antoniego Padewskiego przy Senatorskiej
Kościół pw. św. Antoniego Padewskiego przy Senatorskiej © teich
Ołtarz główny w kościele św. Antoniego Padewskiego na Senatorskiej
Ołtarz główny w kościele św. Antoniego Padewskiego na Senatorskiej © teich
Z Senatorskiej kilkadziesiąt metrów do Reduty Banku Polskiego i dalej w osi Bielańskiej przekroczyłem Aleję Solidarności kierując się Starymi Nalewkami do głównego wejścia do Ogrodu Krasińskich ,  w którym również znajduje się bardzo krajobrazowy staw.
Reduta Bank Polski przy Bielańskiej
Reduta Bank Polski przy Bielańskiej © teich
Relikty Powstania Warszawskiego wkomponowane w nowy gmach biurowca Senator
Relikty Powstania Warszawskiego wkomponowane w nowy gmach biurowca Senator © teich
Relikt kiedyś jednej z ważniejszych ulic Warszawy, Starych Nalewek
Relikt kiedyś jednej z ważniejszych ulic Warszawy, Starych Nalewek © teich
Ogród Krsińskich
Ogród Krsińskich © teich
Niewielki ciek wodny zasilający staw w Ogrodzie Krasińskich
Niewielki ciek wodny zasilający staw w Ogrodzie Krasińskich © teich
Powrót Marszałkowską, Poznańską, Lwowską, Polną Wiśniową i Kazimierzowską do Puławskiej , którą to już prosto , najkrótszą drogą do domu.
Jedna z kolejnych tablic Karola Tchorka- tym razem u zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej
Jedna z kolejnych tablic Karola Tchorka- tym razem u zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej © teich
  • DST 52.50km
  • Czas 03:05
  • VAVG 17.03km/h
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 31 sierpnia 2022 Kategoria wwsW, znasz li ten kraj

Do i odpracowo z wizytą w Parku Ujazdowskim

Miałem zrobić większa pętelkę po stawy, glinianki, jeziora i fosy na Żoliborzu i Bielanach.  Pół godziny przed wyjazdem okazało się, że mam być w domu bez nadmiernej zwłoki. Czyli z taka malutką zwłoką , która pozwoliła chociaż na podjechanie do najbliższego jeszcze nie odwiedzanego stawu parkowego czyli do Stawu Ujazdowskiego. W porównaniu z sąsiednimi Łazienkami tu dużo spokojniej jeśli chodzi o spacerowiczów, natomiast ruch uliczny znacznie głośniejszy.  W centralnym wejściu do parku posadowiony jest pomnik poświęcony Ignacemu Paderewskiemu, który nobliwie, siedząc na fotelu wita wszystkich wchodzących, a gdy tych zabraknie z nostalgią patrzy na Aleję Róż. Przy okazji cofnąłem się jeszcze do ambasady Węgier by odnaleźć kolejną tablice Tchorka, słabo widoczną , gdyż mieści się na elewacji budynku , a bezpośredni widok zasłaniają rosnące przy ogrodzeniu tuje.
Staw w Parku Ujazdowskim
Staw w Parku Ujazdowskim © teich
Pomnik Ignacego Paderewskiego w Parku Ujazdowskim.  Pianista przez otwartą bramę ma wgląd w Aleję Róż.
Pomnik Ignacego Paderewskiego w Parku Ujazdowskim. Pianista przez otwartą bramę ma wgląd w Aleję Róż. © teich
  • DST 70.10km
  • Czas 03:18
  • VAVG 21.24km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 26 sierpnia 2022 Kategoria znasz li ten kraj

Kozienice i okolice

W ubiegłym roku odbyłem dwie wycieczki z Dęblina w kierunku południowych obrzeży Puszczy Kozienickiej. Tym razem miałem okazję pojeździć trochę po Kozienicach i jego bliskich okolicach. Na więcej nie starczyło czasu.
Samo miasto zaskoczyło mnie schludnością i widocznymi inwestycjami miejskimi. Choć w głowie miałem schemat- Kozienice=elektrownia, to jednak w samym mieście poza jednym muralem nie odczuwa się tego. 
Co mnie zaskoczyło na plus ? 
Kamping i ośrodek sportowo rekreacyjny nad Jeziorem Kozienickim. Spodobało mi się i wciągnę go na krótką listę przy wypadach sobotnio niedzielnych pod namiot.
Klimaty letniego relaksu:
Plaża nad Jeziorkiem Kozienickim
Plaża nad Jeziorkiem Kozienickim © teich
Plaża nad stawem w Janikowie
Plaża nad stawem w Janikowie © teich
Pałac Stanisława Augusta. Choć w przewodniku po Puszczy Kozienickiej czytałem, że to taki malutki Wilanów, to na miejscu byłem zaskoczony tym co zobaczyłem. Prawdziwa perła tego miasta
Wjazd na teren dawnego pałacu Stanisława Augusta w Kozienicach
Wjazd na teren dawnego pałacu Stanisława Augusta w Kozienicach © teich
Po lewej część budynku płacowego (Urząd Miejski), jego lewe skrzydło ( Urząd Skarbowy) i fontanna na podjeździe.
Po lewej część budynku płacowego (Urząd Miejski), jego lewe skrzydło ( Urząd Skarbowy) i fontanna na podjeździe. © teich
Najstarszy pomnik w Polsce znajduje się w parku pałacowym w Kozienicach, to kolumna upamiętniająca narodziny Zygmunta Starego
Najstarszy pomnik w Polsce znajduje się w parku pałacowym w Kozienicach, to kolumna upamiętniająca narodziny Zygmunta Starego © teich
Ilość dróg rowerowych, niestety w dużej części z kostki betonowej
Cudowna atmosfera podkozienickich wsi. Trzeba było wejść do sklepu, zatrzymać się do robienia zdjęcia, wyciągnąć mapę by ktokolwiek spotkany natychmiast chciał pomóc , dopowiedzieć, ułatwić. I dotego widoki śródpuszczańskich pól. Byłem pod wrażeniem.
Niestety nie miałem więcej czasu i musiałem odpuścić Augustów, i rezerwaty Zagożdżon i Źródła Królewskie. Może jeszcze kiedyś będzie okazja?
  • DST 33.00km
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl