Piątek, 14 sierpnia 2026
Kategoria znasz li ten kraj
Pątniczo na Jasną Górę
Od wielu, wielu lat myślałem o tym by ruszyć rowerem na
Jasną Górę, nie etapami, ale tak na jeden raz, by dotrzeć razem z pieszymi
pątnikami, którzy z Warszawy wychodzili 6 sierpnia. I w tym roku
rozpowiedziałem tak wielu osobom, że jadę, że nie było już żadnej możliwości by
się wycofać bez wstydu. Wyruszyłem na trasę o godzinie 3.30 by do świtu
przejechać przez najbardziej znane okolice, gdzie nie potrzebuję, żadnego
nawigowania a jadę na pamięć.
Pierwszy brzask spotkał mnie przed Belskiem, ale jasno zrobiło się dopiero za Błędowem. Od Błędowa kluczyłem po lokalnych drogach kierując się na Tomaszów Mazowiecki, który osiągnąłem ok godziny 8.
W Tomaszowie zrobiłem godzinną przerwę na rozebranie się z ciepłych ciuchów, zakupy śniadaniowe i samo śniadanie pod chmurką. Dokładnie po 60 minutach pojechałem również bocznymi drogami na Piotrków Trybunalski. A z Piotrkowa to już prosto jak strzelił drogą 91. Po drodze kolejny przystanek przy kościele w Rozprzy.

Ołtarz w kościele w Rozprzy © teich
I potem przy Biedronce w tej miejscowości. Przerwa wynikała z konieczności uzupełnienia płynów, bo nie chciałem wozić w sakwach zbyt dużej kolekcji butelek.
Z Rozprzy do Częstochowy zatrzymałem się jeszcze na jakimś leśnym parkingu i potem jeszcze raz przy Lewiatanie w Kłomnicach , skąd już bez zatrzymywania się udałem na Jasną Górę.
Przy arcybiskupie Depo witającym kolejne grupy pątników zameldowałem się o 16,33. Czyli cała trasa zajęła mi 13h i 3 minuty, przy czym 2 godziny to były postoje . Zatem samego pedałowania było 11 h i 3’.

Dojechałem do Jasnej Góry, zegarek pokazuje 16.33! © teich

Na dziedzińcu klasztornym tłumy © teich
Ok godzin 19 udałem się do biedronki na zakupy, może nie do najbliższej, ale takiej , do której miałem najprostszy dojazd. Po drodze zobaczyłem przy jednym z kościołów rozpakowujących się pielgrzymów , co zapamiętałem, a potem wróciłem w to miejsce by rozbić się na nocleg razem z nimi, co zapewniało dostęp do wody, toalet i natrysków. Z tych ostatnich przyznam się ze wstydem, że choć byłem skrajnie spocony to nie skorzystałem. Kolejka pań i panienek była tak długa, że nie chciało mi się czekać, szczególnie, że pobudka o 2.30 dawała już o sobie znać ziewaniem.

Przy resztkach zachodzącego słońca szukam miejsca pod namiot © teich

Dzięki uprzejmości młodych ludzi, którzy przesunęli swoje namioty zrobiło się miejsce i na mój i na przypięcie roweru do latarnia © teich
W ten sposób spełniłem jedno ze swoich marzeń – pielgrzymki na Jasną Górę na święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Pierwszy brzask spotkał mnie przed Belskiem, ale jasno zrobiło się dopiero za Błędowem. Od Błędowa kluczyłem po lokalnych drogach kierując się na Tomaszów Mazowiecki, który osiągnąłem ok godziny 8.
W Tomaszowie zrobiłem godzinną przerwę na rozebranie się z ciepłych ciuchów, zakupy śniadaniowe i samo śniadanie pod chmurką. Dokładnie po 60 minutach pojechałem również bocznymi drogami na Piotrków Trybunalski. A z Piotrkowa to już prosto jak strzelił drogą 91. Po drodze kolejny przystanek przy kościele w Rozprzy.

Ołtarz w kościele w Rozprzy © teich
I potem przy Biedronce w tej miejscowości. Przerwa wynikała z konieczności uzupełnienia płynów, bo nie chciałem wozić w sakwach zbyt dużej kolekcji butelek.
Z Rozprzy do Częstochowy zatrzymałem się jeszcze na jakimś leśnym parkingu i potem jeszcze raz przy Lewiatanie w Kłomnicach , skąd już bez zatrzymywania się udałem na Jasną Górę.
Przy arcybiskupie Depo witającym kolejne grupy pątników zameldowałem się o 16,33. Czyli cała trasa zajęła mi 13h i 3 minuty, przy czym 2 godziny to były postoje . Zatem samego pedałowania było 11 h i 3’.

Dojechałem do Jasnej Góry, zegarek pokazuje 16.33! © teich

Na dziedzińcu klasztornym tłumy © teich
Ok godzin 19 udałem się do biedronki na zakupy, może nie do najbliższej, ale takiej , do której miałem najprostszy dojazd. Po drodze zobaczyłem przy jednym z kościołów rozpakowujących się pielgrzymów , co zapamiętałem, a potem wróciłem w to miejsce by rozbić się na nocleg razem z nimi, co zapewniało dostęp do wody, toalet i natrysków. Z tych ostatnich przyznam się ze wstydem, że choć byłem skrajnie spocony to nie skorzystałem. Kolejka pań i panienek była tak długa, że nie chciało mi się czekać, szczególnie, że pobudka o 2.30 dawała już o sobie znać ziewaniem.

Przy resztkach zachodzącego słońca szukam miejsca pod namiot © teich

Dzięki uprzejmości młodych ludzi, którzy przesunęli swoje namioty zrobiło się miejsce i na mój i na przypięcie roweru do latarnia © teich
W ten sposób spełniłem jedno ze swoich marzeń – pielgrzymki na Jasną Górę na święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
- DST 226.00km
- Czas 11:03
- VAVG 20.45km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
W parku jakimś jest to obozowisko namiotów? A skąd tam natryski?
yurek55 - 19:14 poniedziałek, 17 sierpnia 2026 | linkuj
Komentuj
yurek55 - 19:14 poniedziałek, 17 sierpnia 2026 | linkuj


