Informacje

  • Wszystkie kilometry: 52663.75 km
  • Km w terenie: 3832.50 km (7.28%)
  • Czas na rowerze: 105d 15h 13m
  • Prędkość średnia: 19.19 km/h
  • Suma w górę: 11026 m
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy teich.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wtorek, 19 czerwca 2012

rowerem pod Werdun

Po pracy postanowiłem pojechać rowerem pod Werdun , cokolwiek by to nie znaczyło, Po drodze przejazd przez Mroków, Przypki, Tarczyn .
kościół w Mrokowie © teich

brama kościoła w Mrokowie - lubie takie kowalskie wyrazy artyzmu © teich

Z Mrokowa kilka kilometrów krajową 7ką. Lubię niektóre drogi krajowe, szczególnie gdy pas awaryjny jest tak szeroki ,że rowerem można jechac nawet wężykiem i nie wjechac na pas służacy do ruchu samochodów.
krajowa 7ka w okolicy Mrokowa © teich

Z 7ki Skręt na Przypki.
kościół w Przypkach zamknięty na cztery spusty © teich

Z Przypek do Tarczyna i w prawo zwrot na Mszczonów, w okolicach Suchostrugi przekraczam linie kolejową L-S
przejazd kolejowy przez linię L-S w okolicy Suchostrugi © teich

Obok przejazdu całkowicie zarośnięty peron do nieistniejącego na tym odcinku ruchu osobowego.
zarastający peron dawnej stacji na lini L-S © teich
I po krótkiej jeździe osiągam Werdun , który wita „sielskim widokiem” łączącym technikę , przyrodę i nostalgiczny upływ czasu
złom wśród zieleni Praga? Fiat? © teich

kościół w Werdunie © teich
  • DST 71.00km
  • Czas 02:33
  • VAVG 27.84km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 czerwca 2012

średnia pętelka

Ale cieplusi, Oby tak zostało do października. W październiku nich się ochłodzi do 20 i będzie git.
  • DST 37.00km
  • Czas 01:43
  • VAVG 21.55km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 14 czerwca 2012

mała pętelka

  • DST 30.00km
  • Czas 01:08
  • VAVG 26.47km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 12 czerwca 2012

Wilcza Góra , Wola Gołkowska

Dawno już nie jechałem przez Jazgarzewszczyznę , Wilczą Górę, Władysławów i Wolę Gołkowską.
Kolega prosił mnie by spojrzeć na hotel Lando jak się prezentuje jako ewentualne miejsce uroczystości weselnych , z zewnątrz raczej mało efektownie
hotel Lando © teich

, a droga prowadząca doń raczej jest antyreklamą.
dojazd wyboistą szutrówką do hotelu Lando © teich

Jego wybór, jego pieniądze, jego sprawa.
Nie tylko bezpośredni dojazd do Lando jest kiepawy. Niestety cały wylot z Piaseczna opisanym szlakiem jest mało dogodny dla szosówki, na dużej ulica biegnie granicą między dwoma miejscowościami i to chyba powoduje, że z braku jednego „gospodarza” stan jej jest coraz gorszy. Żeby dodać smaczku przy ulicy Żwirowej w Wilczej Górze jest zakład drogowy, ale jak mówi stare przysłowie szewc chodzi bez butów, a do bazy drogowców prowadzi wyboista droga.
ulica Żwirowa na granicy Wilczej Góry i Władysławowa © teich

Lepiej zaczęło się dopiero we Władysławowie od skrętu na cmentarz południowy. Tam chwilkę zatrzymałem się przy domu z zakratowanymi oknami ,
DPS we Władysłwowie- część pobytowa © teich

Okazał się być kolejnym ośrodkiem pomocy społecznej prowadzonym przez zgromadzenie zakonne. Tym razem było to Zgromadzenie Sióstr Rodziny Maryi.
część klasztona DPSu Włądysławów ul Gościniec 32 © teich

Niedaleko po prawej ( w kierunku na Wolę Gołkowską) odchodzi niewielka uliczka zakończona elegantką bramą. Wewnątrz wśród drzew skryty jest jakiś całkiem niczego sobie dwór, biorąc pod uwagę okazałą instrukcję na wypadek gdyby komu przeszło do głowy wejść /wjechać na teren liczne paragrafy informują co robić gdy dostrzeżemy swobodnie biegające psy lub takoż krążących strażników. Do tego monitoring, domofon, numery kontaktowe , budka strażnicza (pusta), ekran komputerowy i Bóg wie jakie więcej zabezpieczenia. Ciekawe jaki mafioso lub inny dorobkiewicz izoluje się tu od świata.
dwór we Władysławowie - widok przez bramę © teich

dwór we Władysławowie- zbliżenie na wejscie © teich

Wrócę tu gdy z drzew spada liście i będzie więcej widać.
Rzut oka na okolice przy dworku- zarastający stawik
zarastający staw przy dworze we Władysławowie © teich

i kłoszące się żytko- taki widok miał pewnie jaśniepan gdy wyjeżdżał swym powozem na lustrację włości.
żyto przed dworem we Władysławowie © teich

Kolejny przystanek to cmentarz z I wojny światowej w lasku na granicy z Wolą Gołkowską.
cmentarz z I wojny światowej w Woli Gołkowskiej © teich

Naszukałem się łejpojnta i nie znalazłem
cmentarz w Woli Gołkowskiej- gdzie jest łejpojnt? © teich

W zamian pokaźna dawka ukąszeń przez komary. Ohyda, komary nie cmentarz, sam cmentarz wchłaniany jest przez las za 10 lat zostaną już pojedyncze kamienie i miejsce na mapie.
Z cmentarza podjechałem pod dwór , ale tu również wszystko zasłaniają drzewa, zrobiłem jedynie fotki zaniedbanych stawów,
Wola Gołkowska- zarastające stawy © teich

i dalej prosto do domu, komary skutecznie obrzydzają uroki wiosny a lecą całymi kluczami do spoconego ciała.
  • DST 39.00km
  • Czas 01:41
  • VAVG 23.17km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 11 czerwca 2012

przez Piskórkę

Jakoś tak leniwie mi się wczoraj pedałowało ale z radością po kilkudniowej przerwie od roweru. Przez Piskórkę przejechałem dostojnie, wolno robiąc kilka fotek na zarastający żółty szlak pieszy. Tak mnie filozoficznie natchnęło czy jeszcze ktokolwiek spędza swój Wolny czas wędrując z plecaczkiem po mazowieckiej nizinie? Niby PTTK w Piasecznie organizuje rajdy wiosną i jesienią, przychodzi nawet sporo młodzieży podstawówkowo gimnazjalnej a potem po 20ce, 30ce już tylko samochód? Może czasem rower? Jaka jest faktyczna kondycja turystyki kwalifikowanej w Polsce? Za dużo na moją głowę.
Zółty szlak pieszy kierunek wschodni- jeszcze czasem służy jako droga dojazdowa do pól:
żółty szlak pieszy w okolicy Piskórki © teich

Ten sam szlak tylko w kierunku zachodnim jest drogą leśną mocno zarastającą wraz z postępującą wiosną i latem
żółty szlak pieszy Piskórka © teich

Nieco dalej na południe biegnie równolegle żółty szlak rowerowy
Piskórka -szlak rowerowy © teich

I jeszcze jedna fotka z brzegu lasu- krzyż przydrożny - kiedyś zwykły element krajobrazu, przed którym mężczyźni co najmniej uchylali czapki, dziś niemy świadek upadku wewnętrznego pokoleń wychowanych w towarzyszo-szmaciakowskim socjalizmie i sobiepańskim kapitalizmie.
przydrożny krzyż szosa Wągrodno- Jazgarzew © teich

I centrum wioseczki z najczęściej fotografowanym obiektem w tej okolicy czyli pomnikiem poświęcony bohaterem AK. Pomnik jest po renowacji , która odbyła się kilka lat temu, Granit ze zdjętą tablica straszył przez kilka tygodni, doczekał się nawet alarmistycznego artykułu w jednej z darmowych gazet lokalnych, że złomiarze ważyli się i ukradli itd. Na szczęście były wójt Prażmowa Sylwester Puchała dość szybko zdementował i wyjaśnił całą sprawę Dziś tablica i samo miejsce cieszy zadbanym widokiem licznych w weekend rowerzystów. Zmotoryzowani chyba raczej nie są w stanie zobaczyć czegokolwiek poza wstęgą szosy.
pomnik w Piskórce © teich

Miejsce to jest jednym z wymienionych w kanonie odznaki krajoznawczej Ziemi Piaseczyńskiej ale również odznaki „Śladami Powstania Warszawskiego”
  • DST 30.00km
  • Czas 01:22
  • VAVG 21.95km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 6 czerwca 2012

średnia pętla

  • DST 42.00km
  • Czas 01:33
  • VAVG 27.10km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 5 czerwca 2012

mała pętla

  • DST 30.00km
  • Czas 01:02
  • VAVG 29.03km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 1 czerwca 2012

spady do statystyki - za wczorajszeradości dzisiejsze zmoknięcie.

  • DST 25.00km
  • Czas 01:14
  • VAVG 20.27km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 31 maja 2012

Radom Nałeczów Relacja dla ludzi z wyobraźnią

Bez fotek , musicie sobie powyobrażać.
Kilometraż wg Targeo. Genaralnie miałem ułozony plan w Googlachmapach przejechania tej trasy jedynie na krótkim odcinku krajową 12ką. Dlatego wyjeżdżając z dworca PKP skierowałem się na drugą przecznice w Żeromskiego na wiadukt i dalej miałem jechać Lubelską aby maksyma;lnie daleko właczyć się w ciąg 12ki. Niestety google maps nie uwzględniło tego co uwzględniło przed chwilą targeo- czyli ,że część Lubelskiej nalezy do radomskiego lotniska wojskowego i nie ma prostego przejazdu. Więc spod bramy lotniska dałem ognia na wschodnią obwodnicę Radomia czyli 9-kę. Uwaga- ruch ciężarówek przeokropny droga z dusza na ramieniu, aż do ronda i dalej 12ką na Zwoleń. Na całej długosci do Zwolenia niezły asfalt i ok 30 cm miedzu pasem krawedziowym a faktyczną krawedzią jezdni co wystarczyło by śmigać bezpiecznie na wschód.
Początek był cięzki kręciło mi się jakoś drętwo i w dodatku było zimno. Żółte okulary jednak dodawały "słońca" krajobrazowi, który po ich uchyleniu był bury.Ok 3 km przed Zwoleniem zaczyna się chodnik z kostki wzdłuż krajówkii pojawiają się znaki zakazu jazdy rowerem, Tak długo jak droga miała swą tranzytową szerokośc tak długo olewałem zakaz. Ale w samiuśkim centrum gdy przez zbyt długi kawałek drugi blokowałem przejazd tira ( na całe szczęście nie próbował mnie po chamsku siłowow wyprzedazć) ustapiłem wjeżdżając na chodnik.
W Zwoleniu , krótki 5 minutowy postój na ogarnięcie odzieży i popitkę. Było to pod muzeum regionalnym , z którego całkiem przez przypadek zostałem zaproszony nadni Zwolenia (na św Jana), będzie m.in koncert Antoniny Krzysztoń.Pozdrownienia dla miłych Pań, na pewno wpadnę jeszcze kiedyś po obiecaną pieczątkę okolicznościową.
W Zwoleniu jeszcze musiałem skalkulować, czy pierwotnie podążam dalej drogami wiejskimi w kierunku promu na Wiśle Nasiłów Bochotnica, czy korzystam dalej z dobrego asfaltu i dalej męczę 12kę. Wybrałem wariant drugi.
Etap do Puław przeleciał nadspodziewanie szybko , jedyne co zapamiętałem to,że tuż za granica województw mazowieckiego i lubelskiego droga (ku..a mać!) się zwężyła. Na szczęście po ok 2 może 3 kilometrach w lewo poszła nowa obwodnica Puław a ja odbiłem w prawo na stary ślad dwunastki przez Górę Puławską. Po skręcie na starą 12kę ruch radyklanie się zmniejszył momentami po kilka minut byłem sam na jezdni, wokół której rozpoczęło się wystawianie truskawek na sprzedaż. Boooosze co za zapach a ja od poprzedniej kolacji nic nie jadłem. I jak napisałem jakoś tak nagle szalonym zjazdem znalazłem się na moście w Puławach, potem druga przecznica w prawo na Kazimierz , ale po kilkudzisięciumetrach uznałem , że to własnie dziś powinienem obejrzeć pałac Czartoryskich. W kwadrans zobaczyłem jedynie budynek z zewnątrz i prez chwilę słuchałem przewodnika oprowadzającego grupę. Ale ,że czas naglił ruszyłem dalej na Bachotnicę i Nałęczów. Droga na Kazimierz zmodernizowana dzięki środkomz UE w mojej ocenie bezmyslnie. Jadąc asfaltem nie puściłem żadnego samochodu przed siebie aż do rogatek Puław, a wyprzedzać jadąc połową samochodu po środkowych wysepkach jakoś nie ryzykowali. I nikt nie zatrąbił. Kulturalni kierowcy są na Lubelszczyźnie.
W Bochotnicz na rondzie dałem w lewo, korcił mnie co prawda Kazimierz, ale od Puław jechałem prawie pod wiatr, więc Kazimierz zostanie na kiedyindziej.
Ostatnie 20 km to zjazdy i podjazdy.Spodobało mi się.W okolicach Celejowa telefon- reaszta ekipy firmowego spotkania integracyjnego nie czeka dłużej tylko jadą na paint balla.Niech jadą z Bogiem. Po świętokrzyskiej przeprawie powtórka z rozrywki ,ale z pełną satysfakcją. Asfalt w trakcie remontu, jednak na całej długości lezy juz nowa warstwa , chyba nie ostatnia, za to gładziusieńka. Po drodze jeszcze postój planowy w sanktuarium Matki Boskiej Kębelskiej w Wąwolnicy. 10 minut adoracji cudownej figury i tylko rzut oka na bazylikę wąwolnicką bo w środku remont. I dalej prosto do Nałęczowa, który osiągam niespodziewanie szybko. Jeszcze ostatnia wspinaczka w ciągu ulicy Armatnia Góra , i jeszcze krótki podjazd ulica Kolejową i w końcu dojeżdżam do mety - willi Monika. Wszyscy w terenie to ja idę zrobić sobie prysznic, i odświeżony ruszam do parku zdrojowego. Po drodze pierwszy posiłek- spora drożdżówka z marmoladą za jedyne 1,40. Solońce świeci, ja ma 2 godziny luzu do ich powrotu , JEST GIT.
  • DST 95.00km
  • Czas 04:10
  • VAVG 22.80km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 28 maja 2012

mała pętla

  • DST 30.00km
  • Czas 01:02
  • VAVG 29.03km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Basso
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl