Sobota, 7 czerwca 2014
Wsola- Dom
Ze względu na bardzo skromne możliwości czasowe zamiast powrotu do domu z Nowej Huty pod Daleszycami wariant baaardzo okrojony z Wsoli - z przystanku pod Muzeum Gombrowicza do domu. Generalnie droga serwisową wzdłuż S7- łatwo, miło, przyjemnie i słonecznie

Za zakrętem wjedzie się na przedwojenny most żelazobetonowy nad Pilicą © teich

Pilica wolno toczy swe wody ku Wisle- kajakarzy na Pilicy brak © teich

Za zakrętem wjedzie się na przedwojenny most żelazobetonowy nad Pilicą © teich

Pilica wolno toczy swe wody ku Wisle- kajakarzy na Pilicy brak © teich
- DST 68.00km
- Teren 68.00km
- Czas 02:18
- VAVG 29.57km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 czerwca 2014
dojazd do PKP
do statystyki
- DST 10.00km
- Czas 00:28
- VAVG 21.43km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 czerwca 2014
Kielce- Nowa Huta (wieś, nie huta)
Ze względu na przekropną pogodę zdecydowałem się by po małej pętli podradomskiej skrócić dystans kolejnej tego dnia wycieczki i zamiast wariantu ze Skarżyska Kamiennej do Nowej Huty pojechać połowę dystansu i wyruszyć z Kielc. Po wyjściu ze stacji w Kielcach przebicie się nieco na oślep przez miasto- ogólny kierunek pld-wsch.Tuż po wyjechaniu za miasto niebo się rozpogodziło, słońce zaczęło mile ogrzewać i suszyć wilgotną odzież.

Podkieleckie klimaty © teich

Kościół z sąsiedniej dolinki wynurza się zza garbu swymi strzelistymi wieżami © teich

Gdzieś po drodze w kierunku Daleszyc © teich

Zalew Borków na Belniance, biorac pod uwagę wielkość wykonanego parkingu musi być w ciepłej porze miejscem licznych odwiedzin © teich
Po dojechaniu do Daleszyc , krótka śniadanio -obiado kolacja. Odbieram telefon od kolegi , który jednak jedzie rowerem od Skarżyska, mówi ,że zjeżdżając ze Świętej Katarzyny widzi nadchodząca od wschodu burzę. Zabudowa rynku nie pozwala dostrzec dalszej perspektywy nieba niż to co bezpośrednio nad głową. Korzystam więc jeszcze z ciepłych promieni słonecznych i suszę na ławce ciuchy uskuteczniając konsumpcję. A dookoła bruk i beton- tak w ramach rewaloryzacji.

Daleszyce - rynek po rewitalizacji © teich

Daleszyce rynek - ten duży gmach to OSP, biblioteka , ośrodek kultury i nie pamiętam co jeszcze © teich
Nie żeby było brzydko- po prostu nie ma klimatu. Po dalszym kwadransie ruszam w drogę zostało może ostatnie 10 km.

Podkieleckie klimaty © teich

Kościół z sąsiedniej dolinki wynurza się zza garbu swymi strzelistymi wieżami © teich

Gdzieś po drodze w kierunku Daleszyc © teich

Zalew Borków na Belniance, biorac pod uwagę wielkość wykonanego parkingu musi być w ciepłej porze miejscem licznych odwiedzin © teich
Po dojechaniu do Daleszyc , krótka śniadanio -obiado kolacja. Odbieram telefon od kolegi , który jednak jedzie rowerem od Skarżyska, mówi ,że zjeżdżając ze Świętej Katarzyny widzi nadchodząca od wschodu burzę. Zabudowa rynku nie pozwala dostrzec dalszej perspektywy nieba niż to co bezpośrednio nad głową. Korzystam więc jeszcze z ciepłych promieni słonecznych i suszę na ławce ciuchy uskuteczniając konsumpcję. A dookoła bruk i beton- tak w ramach rewaloryzacji.

Daleszyce - rynek po rewitalizacji © teich

Daleszyce rynek - ten duży gmach to OSP, biblioteka , ośrodek kultury i nie pamiętam co jeszcze © teich
Nie żeby było brzydko- po prostu nie ma klimatu. Po dalszym kwadransie ruszam w drogę zostało może ostatnie 10 km.
- DST 36.00km
- Teren 1.00km
- Czas 01:38
- VAVG 22.04km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 czerwca 2014
Małą pętla zachodnioradomska
Na ten wyjazd czekałem od dawna i od dawna zapowiadali upał. Przykrym zaskoczeniem było ,że wstałem a tu pokropuje deszcz. Rzut oka do internetu i okazuje się ,że upału nie będzie a słońce może czasami wyjrzy. Niczego nie odwołuję tylko jadę do pociągu i do Radomia. Niestety nim dojechałem ciuchy już były wilgotne. i przez czas podróży zdążyłem zmarznąć, dlatego po wyjściu z pociągu na odnowionym dworcu w Radomiu ( klasa!) od razu siadam na rower i pedałuję do wylotu z miasta. Uczucie chłodu mija po ostrym pedałowaniu i dość sprawnie docieram do miejscowości Kowala Stępocina. Celem był kościół z renesansowym wystrojem oraz grodzisko w pobliskim lesie. Ponieważ w Kowali był zorganizowany dla młodzieży festyn stanąłem na chwilę by popatrzeć i to był błąd. Podszedl do mnie ochroniarz i był tak absorbujący rozmową ,że po wysłuchaniu historii dwóch córek i przyjaciółki, historii samochodu poprzedniego i nowego nabytku, opowieści jak wyglądała Stępocina gdy on chodził do szkoły ostro i stanowczo zakończyłem rozmowę. I tak straciłem dobre 30 minut.

Kowala Stępocina - festyn europejski © teich
Dalsza droga prowadzi do Wolanowa a potem Zakrzewa.

Węzęł kolejowy Rożki - tu spotykają się trasa kolejowa nr 8 i trasa kolejowa nr 22 © teich

Modernizacja podsypki na łącznicy szlaków kolejowych nr 8 i nr 22 w Młodocinie © teich
O Wolanowie nie ma co pisać. po prostu jest taka miejscowość stanowiąca centrum gminy.

Wolanów- droga krajowa nr 12 © teich
Niewiele więcej można powiedzieć o Zakrzewiu.

Zakrzew- aleja 600 lecia wzdłuż drogi wojewódzkiej 740 © teich
Dodać należy ,że zadbany. Jednak moim celem miał być park historyczny w Taczowie, który poznałem na zdjęciach jednej z relacji zamieszczonych przez Valve. Nieco się nawet rozpogodziło więc po krótkim rozpytywaniu o drogę ruszam na Taczów. Kilka kilometrów mijają szybko i osiągam już w miłym słoneczku wymienioną wieś.

No i spotkali się w sprawie mostu łyżwowego u Powały z Taczowa..w parku średniowiecznym © teich
Patrzę fotografuję, rozglądam się rzut oka na zegarek i włosy stają na głowie, nie dość ,że nie zdążę na dalsze połączenie do Skarżyska to mało prawdopodobne bym zdążył na kolejne. Nie mniej naciskam na pedały i hajda do Radomia.
Ale nie miałem szans w Milejowicach odpuściłem sobiei dalej szybkim ale nie morderczym tempem kontynuowałem drogę ku stacji Radom/ Warto było się śpieszyć- tuż przed przecięciem krajowej 7ki, już w Radomiu, zaczął padać gęsty deszcz. Tym samym mój drugi etap tego dnia zaczął być w głowie modyfikowany z każdą chwilą. Rozmowę z samym sobą przerwał mi widok bazyliki mniejszej , po raz pierwszy byłem pod nią a potem również w niej ( przy okazji trochę przeczekuję kolejną falę deszczu). Spod bazyliki pw. Św. Kazimierza już tylko kilka kilometrów do dworca. Po drodze jeszcze nieśmiertelny symbol przemysłu tego miasta - łucznik. złukiem ale bez cięciwy.

Radomski łucznik © teich

Kowala Stępocina - festyn europejski © teich
Dalsza droga prowadzi do Wolanowa a potem Zakrzewa.

Węzęł kolejowy Rożki - tu spotykają się trasa kolejowa nr 8 i trasa kolejowa nr 22 © teich

Modernizacja podsypki na łącznicy szlaków kolejowych nr 8 i nr 22 w Młodocinie © teich
O Wolanowie nie ma co pisać. po prostu jest taka miejscowość stanowiąca centrum gminy.

Wolanów- droga krajowa nr 12 © teich
Niewiele więcej można powiedzieć o Zakrzewiu.

Zakrzew- aleja 600 lecia wzdłuż drogi wojewódzkiej 740 © teich
Dodać należy ,że zadbany. Jednak moim celem miał być park historyczny w Taczowie, który poznałem na zdjęciach jednej z relacji zamieszczonych przez Valve. Nieco się nawet rozpogodziło więc po krótkim rozpytywaniu o drogę ruszam na Taczów. Kilka kilometrów mijają szybko i osiągam już w miłym słoneczku wymienioną wieś.

No i spotkali się w sprawie mostu łyżwowego u Powały z Taczowa..w parku średniowiecznym © teich
Patrzę fotografuję, rozglądam się rzut oka na zegarek i włosy stają na głowie, nie dość ,że nie zdążę na dalsze połączenie do Skarżyska to mało prawdopodobne bym zdążył na kolejne. Nie mniej naciskam na pedały i hajda do Radomia.
Ale nie miałem szans w Milejowicach odpuściłem sobiei dalej szybkim ale nie morderczym tempem kontynuowałem drogę ku stacji Radom/ Warto było się śpieszyć- tuż przed przecięciem krajowej 7ki, już w Radomiu, zaczął padać gęsty deszcz. Tym samym mój drugi etap tego dnia zaczął być w głowie modyfikowany z każdą chwilą. Rozmowę z samym sobą przerwał mi widok bazyliki mniejszej , po raz pierwszy byłem pod nią a potem również w niej ( przy okazji trochę przeczekuję kolejną falę deszczu). Spod bazyliki pw. Św. Kazimierza już tylko kilka kilometrów do dworca. Po drodze jeszcze nieśmiertelny symbol przemysłu tego miasta - łucznik. złukiem ale bez cięciwy.

Radomski łucznik © teich
- DST 50.00km
- Czas 01:48
- VAVG 27.78km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 czerwca 2014
dopracowo
do statystyki zaległe kilometry
- DST 36.00km
- Czas 01:21
- VAVG 26.67km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 czerwca 2014
dopracowo
do statystyki zaległe kilometry
- DST 28.00km
- Czas 01:07
- VAVG 25.07km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 31 maja 2014
Nocny spacer
zaległe kilometry do statystyki
- DST 21.00km
- Czas 01:03
- VAVG 20.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Grand
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 maja 2014
Majowa masa krytyczna
Ukłon dla córki. Tym razem bez własnych rowerów, pożyczyliśmy dwa Veturila na Placu Bankowym. Koszt 16 PLN od sztuki.
- DST 32.00km
- Czas 03:27
- VAVG 9.28km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Pożyczak
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 maja 2014
dopracowo
do statystyki zaległe kilometry
- DST 30.00km
- Czas 01:06
- VAVG 27.27km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 maja 2014
dopracowo
do statystyki przejechanych kilometrów
- DST 30.00km
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze


