Piątek, 22 marca 2019
I co to dalej będzie?
Ślachetne
zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz aż się zepsujesz.
Tam człowiek prawie widzi na jawie i sam to powie, że nic nad zdrowie ani lepszego, ani droższego.
I tak to zdrowie a w zasadzie jego brak całkowicie zmieniło plany, pomysły, zamiary.
A cytując innego „ klasyka” czasami człowiek musi inaczej się udusi” i ja musiałem. Śmigający rowerzyści, pogoda, sprawiły, że wbrew wszelkim zaleceniom lekarskim i wszystkim , którzy dobrze życzą mojemu zdrowiu , wbrew rozsądkowi, wsiadłem na rower by choć przez chwilę poczuć sidełko uwierające w tyłek i stopy kręcące się wokół osi suportu.
I nic się nie stało, choć doświadczenie arcykrótkie.
Tam człowiek prawie widzi na jawie i sam to powie, że nic nad zdrowie ani lepszego, ani droższego.
I tak to zdrowie a w zasadzie jego brak całkowicie zmieniło plany, pomysły, zamiary.
A cytując innego „ klasyka” czasami człowiek musi inaczej się udusi” i ja musiałem. Śmigający rowerzyści, pogoda, sprawiły, że wbrew wszelkim zaleceniom lekarskim i wszystkim , którzy dobrze życzą mojemu zdrowiu , wbrew rozsądkowi, wsiadłem na rower by choć przez chwilę poczuć sidełko uwierające w tyłek i stopy kręcące się wokół osi suportu.
I nic się nie stało, choć doświadczenie arcykrótkie.
- DST 2.00km
- Teren 1.00km
- Czas 00:21
- VAVG 5.71km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Pożyczak
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 listopada 2018
Veturilowanie
Twarz masakrycznie czerwona po półgodzinnej jeździe przez Warszawę.

Nutella wita w Lemingradzie © teich

Nutella wita w Lemingradzie © teich
- DST 8.00km
- Czas 00:35
- VAVG 13.71km/h
- Temperatura -5.0°C
- Sprzęt Pożyczak
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 listopada 2018
Kapciowe zakończenie sezonu szosowego
Ostatnia jazda na wąskich kołach zakończona przedwcześnie kapciem
- DST 4.00km
- Czas 00:13
- VAVG 18.46km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 2 listopada 2018
Do i odpracowo
Początkowolistopadowe reminiscencje

Jesienne widoki © teich
Po wielu trudach przełamałem przebieg 2500 km od początku roku , czyli tyle ile Yurek zrobił we wrześniu.

Jesienne widoki © teich
Po wielu trudach przełamałem przebieg 2500 km od początku roku , czyli tyle ile Yurek zrobił we wrześniu.
- DST 44.00km
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 61m
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 21 października 2018
spacer po lesie
- DST 4.00km
- Teren 4.00km
- Czas 00:30
- VAVG 8.00km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt Pożyczak
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 19 października 2018
Do i odpracowo
- DST 42.00km
- Czas 02:12
- VAVG 19.09km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 60m
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 18 października 2018
Do i odpracowo
- DST 38.00km
- Czas 02:04
- VAVG 18.39km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 października 2018
Do i odpracowo
Chłodny poranek, pomimo, że do pracy na rowerze pokonałem tylko 1/3 dystansu a reszta to podwózka, to nie zdążyłem się zagrzać przebijając się przez warszawski leningrad

Słońce niemrawo przebija się przez chmury. Kiedy ranne wstają zorze... © teich
Fotka z początku września

Słońce niemrawo przebija się przez chmury. Kiedy ranne wstają zorze... © teich
Fotka z początku września
- DST 42.00km
- Czas 02:41
- VAVG 15.65km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 63m
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 14 października 2018
Spacer po lesie
Poobiedni spacer rowerowy po lesie przerywany zbieraniem grzybów. Głównie maślaków. bardziej niż grzyby oczy cieszyły się do kolorowych liści zdobiących drzewa podświetlone niskim popołudniowym słońcem.
- DST 12.00km
- Teren 12.00km
- Czas 01:03
- VAVG 11.43km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 6m
- Sprzęt Pożyczak
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 10 października 2018
W poszukiwaniu grodzisk na Mazowszu
Mam całe zestawienie przygotowanych różnych tras
krajoznawczych głównie po bliższym lub
dalszym Mazowszu, które mają dostarczyć punktów do zdobywanych odznak
krajoznawczych. Ta
trasa obejmowała kilka grodzisk średniowiecznych , które
należało odnaleźć w terenie. Oczywiście były
takie , które same wchodzą do oczu ale i były takie , których odszukanie w
terenie opierało się jedynie na wcześniejszym oznakowaniu na wikimapii. Często
działalność rolnicza lub gospodarcza w
lasach i oczywiście żywioł przyrody i
tej z nieba i tej zielonej powodują w ciągu stuleci stopniowe zacieranie się
pozostałości dawnych wałów, fos, umocnień.
Ten dzień poświęciłem w całości na dopełnienie wymagań stawianych przez twórców odznaki krajoznawczej „ Grodziska Mazowsza”.
Plan był taki by odnaleźć w terenie grodzisko na Bródnie, w Nasielsku, Nowym Mieście, Śniadówku oraz w Nowym Modlinie.
Miałem zacząć całą wycieczkę około godziny ósmej, ale przejmujący chłód skutecznie powstrzymywał mnie od ruszenia rowerem przed siebie. Taki stan trwał do około 10.30, kiedy ostatecznie to przebrałem się w ciuchy rowerowe i ruszyłem z Bródna kierując się wzdłuż linii kolejowej na północ. O odnalezieniu grodziska na Bródnie nie ma co pisać – jest oznakowane, zadbane, włączone do strefy rekreacyjnej stworzonej dla mieszkańców okolicznych osiedli. Jednym słowem nic tylko podjechać i już się jest – bez żadnego przeczesywania terenu czy lasu.

Porannne słońce nad grodziskiem Bródno © teich

Niby świci jasno , ale ciepła nie czuć. © teich
Z Bródna miałem dwie koncepcje- pojechać Głębocką na Rembelszczyznę i stamtąd przez Kąty Węgierskie Stanisławów II kierować się na Dębe i dalej na Nasielsk albo wzdłuż linii kolejowej nr 9 przez Legionowo kierować się również na Dębe i Nasielsk. Spontanicznie wybrałem drugą wersję trasy. I w zasadzie do Nasielska jedzie się bez specjalnej historii poza dwoma zgrzytami – zachowany kawałek ulicy Mehoffera wykonany ze zniszczonej wiekiem trylinki , na który wpadłem na pełnej (na jaką mnie stać) prędkości, drugie potknięcie to zły wybór przebicia się przez Lasy Legionowskie. Zamiast wybrać jazdę ścieżką leśną wybrałem drogę techniczną Wodociągu Północnego , która jest ułożona z płyt betonowych, które przez co najmniej 30 lat uległy poprzemieszczaniu się i przestały się licować.

Lasy legionowskie w kolorach jesieni © teich
Dla roweru z szerokimi oponami to nie problem dla szosówki i owszem- prędkość jazdy była na tym odcinku minimalna ale radość z widoków jesiennego lasu wielce radosna.
A potem kilometry już same ubywały, faktem jest ,że kolejne zatrzymanie było w Chrcynnie, miejscowości z odbudowanym wielkim zapałem z XIXwiecznej ruiny pałacem oraz lotniskiem znanym wszystkim amatorom skoków spadochronowych , na którym Aeroklub Warszawski prowadzi szkolenia.

Pałac w Chrcynnie © teich
Z Chrcynna do Nasielska to tylko kilka kilometrów.
Sam Nasielsk niestety zasmuca – takie bida miasteczko. Tu czuć ,że nóż wbity w miejscową gospodarkę przez profesora Balcerowicza był wyjątkowo ostry. O ile osobiście lubię klimaty małych miasteczek, to tu żadnego klimatu nie odnalazłem. Nie wiem, czy będę chciał tu przyjechać kiedykolwiek. Po odnalezieniu ,miejsca po średniowiecznym grodzisku oraz urzędu miasta ( co też nie było najłatwiejsze) wybrałem dalszą trasę rozszerzoną o podjechanie do Nowego Miasta.

Neogotyk nadwiślański tu przykładem świątynia pw. św. Wojciecha w Nasielsku © teich
Pierwotnie z Nasielska miałem przez Cieksyn kierować się z powrotem do Nowego Dworu. Ale pogoda i szybko przelatujące kilometry skusiły na poznanie kolejnego miasteczka i kolejnej rzeki Mazowsza – Sony, która podpiętrzona w Nowym Mieście tworzy malowniczy zbiornik wykorzystywany m.in. do rekreacji.
Droga do Nowego Miasta bez historii- ale tuż przed tą miejscowością skręt w lewo i poszukiwanie grodziska na okolicznych łąkach.Obfotografowałem wszystkie podejrzewane przeze mnie miejsca , które mogły być tym grodziskiem, potem w domu skonfrontowałem z mapą i tym co jest w internecie i wybrałem te, które było właściwe.

Średnioweiczne grodzisko w Nowym Mieście ( powiat Płońsk) - trochę trzeba poszukać w terenie © teich
A na widok polnej jabłoni nie mogłem się oprzeć by nie poczęstować się jabłkiem sycąc nieco głód i pragnienie. Taka uwaga od mnie z Grójecczyzny- jak zrywacie z drzewa to kradniecie, jak bierzecie z ziemi to wasze bez jakichkolwiek uwag, tak jest przyjęte między sadownikami . Oczywiście z ziemi trzeba wybrać co nie zepsute i nie obite.
Jedno jabłko głodu nie nasyciło wjechałem do Nowego Miasta na postój i popas.

Można skromnie? Można! Urząd gminy w Nowym Mieście © teich

Późnogotycki kościół Świętej Trójcy w Nowym Mieście © teich
Po godzinnym lenistwie nastąpiła pora na powrót przez Cieksyn.

Front kościoła pw. św. Doroty w Cieksynie - wnętrze ciekawe polecam obejrzeć © teich
Z Cieksyna wzdłuż prawego brzegu Wkry aż do Pomiechówka ,

Plaża na Wkrą w Borkowie © teich

Borkowo- pomnik pamięci działąń i ofiar wojny z bolszewikami w 1920 roku © teich
gdzie eskapada zakończyła się na stacji kolejowej , dalszy powrót do stolicy kolejami KM.
Grodziska w Śniadówku i Nowym Modlinie nie zostały odkryte. W pierwszym wypadku nie byłem przekonany czy nie jest to relikt jakiegoś dzieła twierdzy Modlin, w drugim – przegapiłem drogę na Szczypiorno , skąd miałem się kierować na Nowy Modlin. Z tym drugim pewnie też nie było by łatwo bo jest na byłym terenie wojskowym , stąd żadnej pewności czy jest tam łatwy dostęp.
Ten dzień poświęciłem w całości na dopełnienie wymagań stawianych przez twórców odznaki krajoznawczej „ Grodziska Mazowsza”.
Plan był taki by odnaleźć w terenie grodzisko na Bródnie, w Nasielsku, Nowym Mieście, Śniadówku oraz w Nowym Modlinie.
Miałem zacząć całą wycieczkę około godziny ósmej, ale przejmujący chłód skutecznie powstrzymywał mnie od ruszenia rowerem przed siebie. Taki stan trwał do około 10.30, kiedy ostatecznie to przebrałem się w ciuchy rowerowe i ruszyłem z Bródna kierując się wzdłuż linii kolejowej na północ. O odnalezieniu grodziska na Bródnie nie ma co pisać – jest oznakowane, zadbane, włączone do strefy rekreacyjnej stworzonej dla mieszkańców okolicznych osiedli. Jednym słowem nic tylko podjechać i już się jest – bez żadnego przeczesywania terenu czy lasu.

Porannne słońce nad grodziskiem Bródno © teich

Niby świci jasno , ale ciepła nie czuć. © teich
Z Bródna miałem dwie koncepcje- pojechać Głębocką na Rembelszczyznę i stamtąd przez Kąty Węgierskie Stanisławów II kierować się na Dębe i dalej na Nasielsk albo wzdłuż linii kolejowej nr 9 przez Legionowo kierować się również na Dębe i Nasielsk. Spontanicznie wybrałem drugą wersję trasy. I w zasadzie do Nasielska jedzie się bez specjalnej historii poza dwoma zgrzytami – zachowany kawałek ulicy Mehoffera wykonany ze zniszczonej wiekiem trylinki , na który wpadłem na pełnej (na jaką mnie stać) prędkości, drugie potknięcie to zły wybór przebicia się przez Lasy Legionowskie. Zamiast wybrać jazdę ścieżką leśną wybrałem drogę techniczną Wodociągu Północnego , która jest ułożona z płyt betonowych, które przez co najmniej 30 lat uległy poprzemieszczaniu się i przestały się licować.

Lasy legionowskie w kolorach jesieni © teich
Dla roweru z szerokimi oponami to nie problem dla szosówki i owszem- prędkość jazdy była na tym odcinku minimalna ale radość z widoków jesiennego lasu wielce radosna.
A potem kilometry już same ubywały, faktem jest ,że kolejne zatrzymanie było w Chrcynnie, miejscowości z odbudowanym wielkim zapałem z XIXwiecznej ruiny pałacem oraz lotniskiem znanym wszystkim amatorom skoków spadochronowych , na którym Aeroklub Warszawski prowadzi szkolenia.

Pałac w Chrcynnie © teich
Z Chrcynna do Nasielska to tylko kilka kilometrów.
Sam Nasielsk niestety zasmuca – takie bida miasteczko. Tu czuć ,że nóż wbity w miejscową gospodarkę przez profesora Balcerowicza był wyjątkowo ostry. O ile osobiście lubię klimaty małych miasteczek, to tu żadnego klimatu nie odnalazłem. Nie wiem, czy będę chciał tu przyjechać kiedykolwiek. Po odnalezieniu ,miejsca po średniowiecznym grodzisku oraz urzędu miasta ( co też nie było najłatwiejsze) wybrałem dalszą trasę rozszerzoną o podjechanie do Nowego Miasta.

Neogotyk nadwiślański tu przykładem świątynia pw. św. Wojciecha w Nasielsku © teich
Pierwotnie z Nasielska miałem przez Cieksyn kierować się z powrotem do Nowego Dworu. Ale pogoda i szybko przelatujące kilometry skusiły na poznanie kolejnego miasteczka i kolejnej rzeki Mazowsza – Sony, która podpiętrzona w Nowym Mieście tworzy malowniczy zbiornik wykorzystywany m.in. do rekreacji.
Droga do Nowego Miasta bez historii- ale tuż przed tą miejscowością skręt w lewo i poszukiwanie grodziska na okolicznych łąkach.Obfotografowałem wszystkie podejrzewane przeze mnie miejsca , które mogły być tym grodziskiem, potem w domu skonfrontowałem z mapą i tym co jest w internecie i wybrałem te, które było właściwe.

Średnioweiczne grodzisko w Nowym Mieście ( powiat Płońsk) - trochę trzeba poszukać w terenie © teich
A na widok polnej jabłoni nie mogłem się oprzeć by nie poczęstować się jabłkiem sycąc nieco głód i pragnienie. Taka uwaga od mnie z Grójecczyzny- jak zrywacie z drzewa to kradniecie, jak bierzecie z ziemi to wasze bez jakichkolwiek uwag, tak jest przyjęte między sadownikami . Oczywiście z ziemi trzeba wybrać co nie zepsute i nie obite.
Jedno jabłko głodu nie nasyciło wjechałem do Nowego Miasta na postój i popas.

Można skromnie? Można! Urząd gminy w Nowym Mieście © teich

Późnogotycki kościół Świętej Trójcy w Nowym Mieście © teich
Po godzinnym lenistwie nastąpiła pora na powrót przez Cieksyn.

Front kościoła pw. św. Doroty w Cieksynie - wnętrze ciekawe polecam obejrzeć © teich
Z Cieksyna wzdłuż prawego brzegu Wkry aż do Pomiechówka ,

Plaża na Wkrą w Borkowie © teich

Borkowo- pomnik pamięci działąń i ofiar wojny z bolszewikami w 1920 roku © teich
gdzie eskapada zakończyła się na stacji kolejowej , dalszy powrót do stolicy kolejami KM.
Grodziska w Śniadówku i Nowym Modlinie nie zostały odkryte. W pierwszym wypadku nie byłem przekonany czy nie jest to relikt jakiegoś dzieła twierdzy Modlin, w drugim – przegapiłem drogę na Szczypiorno , skąd miałem się kierować na Nowy Modlin. Z tym drugim pewnie też nie było by łatwo bo jest na byłym terenie wojskowym , stąd żadnej pewności czy jest tam łatwy dostęp.
- DST 84.00km
- Teren 9.00km
- Czas 04:03
- VAVG 20.74km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 98m
- Sprzęt Basso
- Aktywność Jazda na rowerze


